Strefa gangsterów (2025) - recenzja 4 odcinków 2. sezonu serialu [SkyShowtime]. We're the Harrigans!

Strefa gangsterów (2025) - recenzja 2. sezonu serialu [SkyShowtime]. We're the Harrigans!

Piotrek Kamiński | 16.09, 12:00
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

W rodzinie Harriganów doszło do rozłamu. Ojciec nie rozmawia z synem, wnuczek sprzeciwia się wszystkim i wszystkiemu, a wiecznie knująca babcia i tak ma swój własny plan. Między tym wszystkim stoi Harry Da Souza, ich fixer i wierny pies, borykający się przy okazji z własnymi problemami rodzinnymi. 

Pierwszy sezon "Strefy gangsterów" był świeżą nutą w lekko już zatęchłym świecie produkcji gangsterskich, zdominowanych jakieś trzy dekady temu przez Guya Ritchiego, który ostatnio postanowił przypomnieć, że wciąż jest istotnym graczem, robiąc absolutnie świetny drugi sezon swoich "Dżentelmenów" dla Netflixa. "Strefa gangsterów" miała jednak serce ułożone w zupełnie innym miejscu - (najbardziej) głównego bohatera, który naprawdę najbardziej w świecie pragnął ugasić wszystkie otaczające go pożary i mieć spokój, oraz całą resztę dzikusów, którzy te pożary regularnie wywoływali, ale w większości mieli przy tym coś, co nie pozwalało tak po prostu ich nienawidzić - może poza Maeve (Helen Mirren), ale ją na zabój kochali inni, więc i tak była nie do ruszenia. Kolejne odcinki oglądało się dla postaci, dla aktorów i ich kreacji.

Dalsza część tekstu pod wideo

Trudno również nie oprzeć się wrażeniu, że tworząc pierwszy sezon, producenci byli w pełni przygotowani na to, że mają dziesięć odcinków na opowiedzenie swojej historii i na więcej nie liczą. Dostaliśmy sezon całkiem sensownie zamykający wszystkie interesujące nas wątki, sugerujący jednak na tyle dużo, że można spokojnie budować na nim dalsze historie, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wystarczy tylko wziąć pod uwagę przetasowania w układzie sił. Po czym nagle drugi sezon dostał zielone światło, a scenarzyści stwierdzili, że walić to, jedziemy dalej z tym, co się sprawdziło. Co mam przez to na myśli? Na przykład to, że w finale pierwszego sezonu Conrad (Pierce Brosnan) wylądował za kratkami, po czym na początku drugiego jest na wolności i jest dokładnie taką samą głową rodziny Harriganów, do jakiej zostaliśmy przyzwyczajeni w pierwszym sezonie. Trochę to dziwne i można odczuć lekki zawód takim przejściem do porządku dziennego, ale hej, może dostaniemy jakoś później retrospekcję pokazującą co tam się w międzyczasie wydarzyło? Kto wie. 

Strefa gangsterów (2025) - recenzja 2. sezonu serialu [SkyShowtime]. Przetasowania rodzinne i walka o władzę 

Fabularnie serial od razu startuje z grubej rury. Po wydarzeniach z sezonu pierwszego, w mieście pojawiło się kilku nowych graczy, a inni mocniej się uaktywnili. Rozpoczyna się przepychanka o palmę pierwszeństwa. Z jednej strony mamy rozbitych Harriganów - Conrad chce żeby było tak jak dawniej; Maeve nieustannie knuje i to tak, że nigdy nie możemy mieć pewności, czy robi to dla jakichś własnych, samolubnych celów, czy żeby rozdmuchać i ukierunkować ogień drzemiący w jej mężu; ich syn, Kevin (Paddy Considine) odciął się i robi teraz rzeczy po swojemu, o co trudno mieć do niego pretensje po tym, co okazało się w poprzednim sezonie; Eddie (Anson Boon) próbuje znaleźć sobie własną niszę, lecz jest nieustannie temperowany przez babcię. Pomiędzy nimi wszystkimi lawiruje natomiast Harry (Tom Hardy), z jednej strony starający się pogodzić jakoś rodzinę i dbać o jej bezpieczeństwo i dobrostan, z drugiej kompletnie dający ciała we wszystkich tych kategoriach w swoim własnym domu. Wątek jego życia małżeńskiego szykuje się jako jeden z najistotniejszych w tym sezonie. 

Po drugiej stronie barykady dostajemy natomiast całą plejadę bardziej lub mniej przebiegłych gangsterów. Potencjalnie najstraszniejsi są ci najbardziej ustrukturalizowani, a więc powracający z zeszłego sezonu Colin Tattersall (jak zawsze świetny Toby Jones) oraz zdająca się trzymać wszystkie karty w rękach Kat McAllister (Janet McTeer). W przypadku niej jestem trochę zdziwiony jak mało aktywna zdaje się ona na razie być w życiu Harry'ego, który wisi jej przecież niemałą przysługę. Zdecydowanie jest jednak obecna od samego początku i z całą pewnością nieźle jeszcze namiesza. Prócz nich w pierwszych odcinkach mamy jeszcze kilku mniejszych graczy, których rola kończy się jednak na byciu przykładem tego, co wciąż potrafią Harriganowie, oraz jedna "dzika karta" - niejaki Frankie, doskonale zagrany przez Johnny'ego Flynna świeżak, który z impetem i, ekhem, stylem ładuje się w świat Harriganów. To z całą pewnością najciekawsza nowa postać tego sezonu, bez problemu mogąca stawać w szranki z Conradem i Harrym. Flynn gra absolutnego świra, faceta, który sprawia wrażenie, jakby na niczym mu nie zależało, którego bawi niebezpieczeństwo i w nosie ma, co inni myślą o nim i jego poczynaniach. Zdecydowanie interesujący koleżka - aż nie chce się żeby się go zbyt szybko pozbywali. 

Strefa gangsterów (2025) - recenzja 2. sezonu serialu [SkyShowtime]. Wyważone, imponujące zdjęcia

Czysto stylistycznie wciąż mamy do czynienia z bardzo stylową produkcją, lekko nasiąkniętą klimatem Guya Ritchie'ego - zwłaszcza wspomniany Frankie wygląda i zachowuje się jakby urwał się z którejś z jego produkcji.w większości jednak postacie i wydarzenia tu przedstawione są znacznie bardziej wyważone, co odbija się również na samym sposobów prowadzenia narracji, ustawieniach kamery, tempie cięć. Znakomita większość scen jest elegancka - szeroka, z kamerą długo trzymającą ujęcie - co tylko dodatkowo podbija szalony charakter scen przemocy, kręconych z kolei bardzo szybko, z kamerą przemieszczającą się razem z postaciami, częstymi cięciami i niemałą ilością krwi. Widać też, że producenci nie szczędzą pieniędzy na serial, bo albo dostajemy tu wysokiej jakości CGI albo twórcy naprawdę wzięli i wysadzili kawał budynku i parę pojazdów.

O tym jaki będzie cały drugi sezon "Strefy gangsterów" jeszcze się przekonamy, ale widać, że twórcy serialu mają na niego pomysł i powoli sobie go realizują. Wydaje mi się, że fabuła może ostatecznie stać się przewidywalna, z wygodnym zakończeniem spinającym wszystko w całość i tłumaczącym jak to Harry i spółka przez cały czas doskonale wiedzieli, co robią, ale nie zmienia to faktu, że droga do tego zakończenia i tak będzie wyboista i ciekawa za sprawą świetnych kreacji aktorskich praktycznie całej obsady. Trochę boli to zapomnienie o finale poprzedniego sezonu, ale wciąż mam nadzieję, że zostanie to jeszcze zaadresowane. To taka trochę gangsterska telenowela - bez wielkich ambicji, ale z taką ilością zwrotów i zaskoczeń po drodze, że widz i tak nie może oderwać się od ekranu. Ja to kupuję.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Advertisement
Piotrek Kamiński Strona autora
Z wykształcenia filolog, z zamiłowania gracz i kinoman pochłaniający popkulturę od przeszło 30 lat. O filmach na PPE pisze od 2019. Zarówno w grach, jak i filmach najbardziej ceni sobie dobrą fabułę. W wolnych chwilach lubi poczytać, pójść na koncert albo rodzinny spacer z psem.
cropper