For All Mankind (2026) - recenzja i opinia o 5 sezonie [Apple]. Genialny czy przegadany?
Piąty sezon "For All Mankind" to jedna z najbardziej złożonych, ale też najbardziej wymagających odsłon całej serii. Twórcy ponownie wykonują odważny skok w czasie - tym razem do drugiej dekady XXI wieku - i prowadzą swoją alternatywną historię niemal równolegle do naszej rzeczywistości. Różnice wciąż są znaczące, lecz coraz częściej mają charakter systemowy, a nie technologiczny.
Największą zmianą jest to, że Mars przestaje być symbolem marzeń i eksploracji, a staje się przestrzenią konfliktu. Kolonia Happy Valley funkcjonuje już jak rozwinięte, choć wciąż zależne społeczeństwo z własną infrastrukturą, edukacją, miejscami pracy, codziennością i pizzerią Domino's, co jest akurat zabawnym lokowaniem produktu. Ten aspekt serial pokazuje bardzo przekonująco, budując wrażenie, że jesteśmy świadkami narodzin nowej cywilizacji na obcej planecie.
Jednocześnie jednak to właśnie ta „normalność” staje się źródłem napięć. Marsjanie coraz wyraźniej odczuwają swoją odrębność od Ziemi, a konflikt interesów między obiema planetami przybiera na sile. Chodzi nie tylko o zasoby czy politykę, ale o tożsamość i poczucie sprawczości. Serial trafnie uchwytuje moment, w którym kolonia przestaje być projektem sponsorowanym przez Ziemię, a zaczyna postrzegać siebie jako niezależny byt.
For All Mankind (2026) - recenzja i opinia o 5 sezonie [Apple]. Nowa granica, stare konflikty
Akcja piątego sezonu toczy się już po 2010 roku, ale tym razem na pierwszy plan wysuwa się młodsze pokolenie bohaterów oraz postacie, które wcześniej były mniej eksponowane - jak choćby Miles (Toby Kebbell), bohater społeczności Marsa, który obrósł od wydarzeń z poprzednich sezonów legendą. Wśród nastolatków wyróżnia się Alex (Sean Kaufman), syn Kelly Baldwin (Cynthy Wu), który dorósł i prowadzi aktywne życie towarzyskie. W jego kręgu znajomych znajduje się m.in. Lily Dale (Ruby Cruz), córka wspomnianego Milesa i lokalna aktywistka walcząca o prawa "Marsjan".
Równocześnie Kelly współpracuje na Marsie z ekscentrycznym naukowcem i wizjonerem Devem Ayesą (Edi Gathegi) i musi przy tym odnaleźć się w roli opiekunki zarówno dla swojego syna, jak i dla starzejącego się ojca. Tym ojcem jest Ed Baldwin (Joel Kinnaman), bohater serialu od pierwszego sezonu, który mimo podeszłego wieku nadal sprawia trudności i jako admirał przebywa na Marsie w areszcie domowym. Na Ziemi sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Margo Madison (Wrenn Schmidt) odbywa karę więzienia za zdradę USA na rzecz Rosjan, podczas gdy jej dawna uczennica Aleida Rosales (Coral Peña) osiągnęła zawodowy sukces i próbuje pogodzić wymagającą pracę zbawcy kosmosu z życiem rodzinnym. Z kolei Danielle Poole (Krys Marshall), która przez długi czas była emocjonalnym centrum historii, przeszła na emeryturę i mieszka na Ziemi, ale jej wątek jest znacznie ograniczony, co dla części widzów może być zawodem. Do obsady 5. sezonu dołączyła też Mireille Enos jako Celia Boyd. Jej postać to członkini Sił Bezpieczeństwa Sił Pokojowych na Marsie i zdecydowanie jest to najlepsza nowa bohaterka. Jako ciekawostkę dodam, że Mireille swego czasu grała już razem z Joelem Kinnamanem w rewelacyjnym serialu "The Killing".
W tym kontekście bardzo dobrze działa wprowadzenie młodszego pokolenia bohaterów. Postaci takie jak Alex reprezentują ludzi, którzy nie mają żadnych emocjonalnych więzi z Ziemią. Ich spojrzenie jest świeże i często bardziej radykalne, co nadaje historii nową dynamikę. Relacje między młodymi bohaterami, ich aspiracje i buntowniczość tworzą ciekawy kontrapunkt dla zmęczonych życiem weteranów i jakby nie patrzeć w tym sezonie obserwujemy już perypetie trzeciego pokolenia, co samo w sobie jest fascynujące.
For All Mankind (2026) - recenzja i opinia o 5 sezonie [Apple]. Mars kontra Ziemia: zimna wojna 2.0
Nie wszystkie decyzje dotyczące postaci są jednak równie trafione. Serial, jak zwykle, operuje szeroką galerią postaci, ale tym razem wyraźnie widać problem z proporcjami. Część wątków rozwija się interesująco, inne sprawiają wrażenie niedokończonych lub potraktowanych po macoszemu. Bohaterów jest po prostu naprawdę sporo, każdy dostaje trochę czasu, przez co jeszcze większym wyzwaniem okazuje się tempo narracji. Piąty sezon jest wyraźnie wolniejszy niż poprzednie, a jego struktura bardziej rozproszona. Twórcy skupiają się na polityce, biurokracji i społecznych konsekwencjach wcześniejszych wydarzeń - zwłaszcza przejęcia asteroidy Goldilocks z poprzednich sezonów - przez co akcja często schodzi na dalszy plan. Dla widza oznacza to konieczność dużej uwagi i dobrej pamięci, bo wiele wątków splata się dopiero po czasie.
Z jednej strony taka decyzja pogłębia świat przedstawiony i nadaje mu realizmu. Można i trzeba być pod wielkim wrażeniem tego, jak twórcom udało się wykreować alternatywną historię, w której to ZSRR wygrało wyścig na Księżyc, co miało ogromny wpływ na losy naszego świata, wliczając w to wydarzenia w piątym sezonie. Ciekawym elementem pozostaje warstwa tematyczna. „For All Mankind” coraz odważniej komentuje współczesność - pojawiają się wątki automatyzacji pracy przez roboty (sprytnie przemycona obawa współczesnego społeczeństwa związana z SI), nierówności społecznych, wpływu korporacji na politykę czy nadużyć władzy. Mars staje się w istocie lustrem Ziemi - miejscem, gdzie te same problemy odtwarzają się w nowych warunkach.
For All Mankind (2026) - recenzja i opinia o 5 sezonie [Apple]. Wielkie idee, wolne tempo
Mnie osobiście serial dalej się bardzo podoba, ale nie uznałbym piątego sezonu za najlepszy z prostego względu - gdzieś na dalszy plan uciekła jakże ważna w pierwszych sezonach eksploracja kosmosu i badanie tego, co nieznane. Na całym tym polityczno-społecznościowym tle szczególnie wyróżniają się nieliczne momenty, gdy produkcja wraca do swoich science fictionowych korzeni. Wątki związane z dalszą eksploracją Układu Słonecznego czy poszukiwaniem życia przypominają o potencjale serii i budzą poczucie przygody, które w dużej mierze zostało tu przytłumione. Niestety, są to raczej krótkie przebłyski niż główny kierunek narracji, co bli chyba najbardziej.
Ostatecznie piąty sezon to bardzo ambitna, wielowątkowa kontynuacja świetnej historii, która z jednej strony imponuje skalą, dojrzałością i próbą opowiedzenia o społeczeństwie funkcjonującym poza Ziemią, z drugiej cierpi na nadmiar wątków, wolne tempo i pewne rozproszenie tematyczne. To już nie historia o zdobywaniu kosmosu, lecz o tym, co dzieje się, gdy już się to osiągnie. Dalej świetna rozrywka, ale już bez tego pazura, który napędzał narrację w pierwszych sezonach.
Atuty
- Rozbudowany, wiarygodny obraz marsjańskiego społeczeństwa
- Ciekawe przeniesienie współczesnych problemów na grunt sci-fi
- wyraźny rozwój młodego pokolenia bohaterów
- Ambitna skala i konsekwentne budowanie świata
Wady
- Wolne tempo narracji
- Nadmiar wątków i nierówne rozłożenie uwagi
- Mniej elementów eksploracyjnego science fiction niż wcześniej
Piąty sezon „For All Mankind” to ambitna, dojrzała, ale momentami zbyt rozwleczona opowieść o tym, jak ludzkie konflikty i ambicje nie kończą się na Ziemi, tylko przenoszą w kosmos.
Przeczytaj również
Komentarze (3)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych