Zainstalowałem SteamOS na ASUS ROG Xbox Ally X, abyście Wy nie musieli
ASUS ROG Xbox Ally X może i nie udaje Xboksa zbyt dobrze, ale niewątpliwie jest jednym z najciekawszych handheldów na rynku. Czy jednak może być jeszcze ciekawszy? By się o tym przekonać, zainstalowałem na rzeczonym urządzeniu SteamOS 3.9.
Nie lubię się powtarzać, więc pozwólcie, że odpuszczę sobie pisanie n-tego akapitu o Steam Decku, historii SteamOS, warstwie Proton i wszystkich pokrewnych. Sedno sprawy jest takie, że oprogramowanie Valve radzi sobie na handheldach bardzo zgrabnie, zapewniając prosty i responsywny interfejs, sprawną obsługę hibernacji czy minimum grzebactwa przy utrzymaniu. Tymczasem Windows 11, pomimo debiutu trybu Xbox FSE i narzędzi tworzonych przez końcowych producentów sprzętu, dalej tkwi w lesie.
Zatem, koncepcja jest bardzo prosta: skoro ASUS ROG Xbox Ally X powszechnie uważany jest za jedno z najlepszych urządzeń w swojej klasie, ale jego hamulcowym pozostaje rozbuchany system, to trzeba ów system zmienić. Dzięki SteamOS w wersji 3.9, który sprzęt 3rd party wspiera już w pełni formalnie, nadarzyła się ku temu wyśmienita okazja. No to w drogę.
Dlaczego właściwie SteamOS, czyli rzecz o zaletach
Interfejs to kwestia gustu – ktoś powie. I zgoda, ale problemy z okienkami na handheldach nie ograniczają się tylko do karkołomnej obsługi menusów. Jest ich znacznie, znacznie więcej, a niektóre wręcz uderzają w elementarne cechy, jakich użytkownik powinien wymagać od współczesnego urządzenia mobilnego.
Windows 11 kiepsko radzi sobie z obsługą hibernacji, czyli uśpienia. Szczególnie, gdy chcemy to zrobić w trakcie gry, tak, by zamrozić zabawę i wrócić do niej za parę chwil bez uruchamiania tytułu na nowo. A dzieje się tak, gdyż żądania uśpienia i liczne procesy wykorzystywane w trakcie rozgrywki, takie jak te odpowiedzialne za audio, potrafią się wzajemnie wykluczać. Skomplikowana siatka instrukcji musi bowiem każdorazowo przewidzieć, czy maszyna faktycznie wymaga wstrzymania czy jednak użytkownik słucha na przykład muzyki i pozostawienie dźwięku jest pożądane. Na koniec dnia robi się z tego totalny kocioł. Czasem system zahibernuje niedostatecznie i drenuje na potęgę baterię, innym razem przedobrzy, przez co gra już nie wstanie bez restartu. Słowem, koszmar, a to dopiero początek.
Inną uciążliwą dla handheldów sprawę stanowi sposób adresowania pamięci współdzielonej, gdyż system Microsoftu preferuje sztywny przydział VRAM-u. Tak oto 24 GB w ROG Xbox Ally X jest domyślnie podzielone na 16 GB RAM oraz 8 GB VRAM. Kiedy pula pamięci graficznej się kończy, sterownik w teorii może dynamicznie zapożyczyć z RAM-u nieco więcej. W praktyce proces ten, z uwagi na narzut sterownika, bywa opóźniony i owocuje niekiedy nieprzyjemnymi mikroprzycięciami w grze.
Dodajmy do tego, że sama architektura Windowsa jako wielozadaniowego kombajnu niezbyt przystaje do idei wyspecjalizowanego sprzętu dla graczy. System utrzymuje w tle ponad 200 procesów, w tym takie rarytasy jak bufor wydruku dla drukarek. Chyba nie trzeba tłumaczyć, że kiedy odpalasz w pociągu Forzę Horizon, jest to ci kompletnie niepotrzebne do szczęścia. Za to zużywa pamięć i czas procesora i choć tryb Xbox FSE miał ten bajzel trochę uprzątnąć, nie da się jednym kliknięciem zmienić budowanego latami MPV w Porsche 911.
Dlaczego jednak nie SteamOS – wady
Oczywiście nie ma w życiu spraw czarnobiałych. No chyba, że chodzi o filmy Kurosawy. W innym wypadku na każdą grupę wad przypadają też zalety, a w tej grupie jest przede wszystkim kompatybilność z oprogramowaniem, a więc i grami. By odpalić produkcje pisane dla okienek, SteamOS wykorzystuje warstwę translacji Proton, która mówiąc obrazowo, tłumaczy polecenia API DirectX na zgodny z Linuksem Vulkan. Działa to naprawdę OK. Gorzej, gdy gra posiada zaawansowany anty-cheat, stworzony do pracy na poziomie jądra systemu Windows. Wtedy na jej uruchomienie nie ma najmniejszych szans. Podobnie mają się sprawy z wybranymi systemami DRM, a oprócz tego czasem, choć raczej sporadycznie, deweloperzy stosują jakieś własnościowe rozwiązania, na przykład kodeki, których Proton nie wspiera.
Nie można zapominać również o tym, że SteamOS, jak sama nazwa wskazuje, stworzony jest wokół klienta Steam. Popularny Heroic Launcher pozwala dorzucić do puli pozycje ze sklepików Epic, Amazon oraz GOG. Inne programy uruchomieniowe to już jednak pewna gimnastyka. Instalacja Battle.net jest możliwa, aczkolwiek dla laika raczej zbyt pokrętna, natomiast gry z Game Passa ogracie już tylko poprzez strumieniowanie.
Pytanie, ile z tych minusów ma dla danej osoby znaczenie krytyczne. Sam posiadam na Steam około 95% swojej biblioteki i z natury nie gram na handheldzie w gry sieciowe, bez myszki czując się w Battlefield 6 niczym mysz rzucona wężom na pożarcie. Nie interesuje mnie tym samym ani brak obsługi EA anticheat, ani zawężone spektrum launcherów. Niemniej decydując się na SteamOS, wszelkie za i przeciw każdy powinien bezwzględnie rozważyć we własnym zakresie, żeby później nie czuć się pozbawionym jakichś wymaganych możliwości.
Akcja instalacja
Spacerek przez płotki, słowo. Cały proces pochłania nie więcej niż 20 minut i zaczyna się od pobrania obrazu SteamOS ze strony Valve. Taki obraz należy nagrać na pendrive o pojemności nie mniejszej niż 16 GB, do czego świetnie sprawdza się program Balena Etcher. Później tylko wystarczy wyłączyć w UEFI Secure Boot, po czym wykonać rozruch ROG Xbox Ally X z flash USB i przebrnąć przez banalny kreator. Dodam, w razie czego powrót do Windows 11 jest równie prosty. Gwarantuje to funkcja Cloud Recovery, także w UEFI.
Jedno zastrzeżenie: najnowszy dostępny u Valve obraz zawiera wersję 3.8. Chcąc uzyskać nowszą 3.9, już po instalacji w menu ustawień aktywujemy funkcje deweloperskie, a dzięki temu ukryte kanały update’u. Ten ostatni zmieniasz ze stabilnego na główny i voila. Dalej jednak cały proces mieści się we wspomnianych 20 minutach, co stanowi odczuwalny powiew świeżości względem Windows 11, który na start serwuje handheldowi jakieś 2 godziny łatania, rozbitego w dodatku pomiędzy Windows Update i appkę Armoury Crate SE.
Ze spraw funkcjonalnych – nie działa czytnik linii papilarnych, ale urządzenie można zabezpieczyć kodem. Nie działa też NPU w procesorze, niemniej konia z rzędem temu, kto będzie odpalać LLM-y na konsolce. Sterowanie podświetleniem drążków wymaga natomiast instalacji Decky Loader i wtyczki Hue Sync. Poza tym mówiąc kolokwialnie, wszystko gra i buczy, a interfejs ROG Xbox Ally X zmienia się w klon Steam Decka. Tyle że z ekranem o wyższej rozdzielczości i znacznie szybszym Ryzenem AI Z2 Extreme pod maską. Raz jeszcze też pojawia się wątek coś za coś – nowość stanowi HDMI CEC, dająca możliwość wybudzenia telewizora razem z zadokowanym przy nim handheldem.
Wydajność Z2 Extreme na Linuksie historia prawdziwa
Teraz rzecz dla wielu zapewne najważniejsza – wydajność w grach. Niestety muszę zawieść wszystkich tych, którzy naoglądali się sensacyjnych treści na YouTube i sądzą, że SteamOS z marszu oznacza +20 czy +30% na liczniku. Może tak się wprawdzie zdarzyć, ale będzie to wynikać zazwyczaj z niewiedzy użytkownika. Tłumaczę.
Zacznijmy od przypomnienia, że linuksowy sterownik znacznie lepiej od okienkowego rywala radzi sobie z dynamiczną alokacją pamięci graficznej. Pod Windowsem ROG Xbox Ally X ma 8 z 24 GB współdzielonej pamięci na sztywno wydzielone na rzecz VRAM. Teoretycznie, jeśli pula ta okaże się zbyt mała, handheld może bez żadnej interakcji dociągnąć nieco z pamięci operacyjnej. Tyle że owocuje to czasem mikroprzycięciami i obniżoną wydajnością. Wystarczy podnieść w Armoury Crate wartość przydzieloną do 10 GB i problem znika, ale nie każdy o tym wie. SteamOS tymczasem z góry zakłada przydział dynamiczny, od 512 MB wzwyż, i po prostu daje radę. Użytkownik niczego nie musi zmieniać.
Ponadto, SteamOS korzysta z pre-kompilowanych shaderów, czyli, mówiąc najprostszymi możliwymi słowami, małych programików wysyłających instrukcje do karty graficznej, od razu w gotowym formacie. W przypadku grania na Windowsie, o ile sam twórca gry nie zdecyduje inaczej, shadery muszą być przetwarzane w locie przez procesor. Siłą rzeczy generuje to pewien narzut na sprzęt, który na niskonapięciowym układzie handhelda potrafi być naprawdę dokuczliwy.
Należy jednak pamiętać, że współczesne gry zazwyczaj pisane są pod API DirectX 12, a żeby odpalić je pod Linuksem, warstwa translacji dokonuje tłumaczenia instrukcji na API Vulkan. Tak więc są aspekty, w których pingwin moc urządzenia oszczędza, ale też takie, gdzie wymaga ekstra. Ostatecznie wszystko zależy od konkretnego tytułu, a wyniki mogą być zarówno lepsze, jak i gorsze dla obydwu stron porównania. Oto konkretne przykłady:
- Black Myth: Wukong na niskich detalach w 1080p pozwala na komfortową zabawę na obydwu systemach, ale Windows 11 zapewnia około 5% wyższy klatkaż.
- Podobnie przedstawia się sytuacja w God of War, tyle tylko że przewaga OS-u Microsoftu w kwestii liczby wyświetlanych klatek rośnie do nawet 10%.
- Odwrotnie jest w Forzie Horizon 5, a mianowicie wygrywa SteamOS i to miejscami widowiskowo, bo nawet o 15-20%.
- Odświeżony Wiedźmin 3 w DX 12 notuje niemal bliźniacze rezultaty liczbowe, jednak pod Windowsem zdarzają mu się drobne zacięcia, których SteamOS nie ma.
- Podobnie jest z Hogwart’s Legacy, aczkolwiek ten przykład jest o tyle specyficzny, że na Win 11 gra się mniej przyjemnie – przez przycięcia – pomimo wyższego klatkażu.
- Żeby jednak nie było zbyt słodko dla SteamOS, to z kolei w Kingdom Come Deliverance II występuje sytuacja odwrotna, Win 11 okazuje się dawać lepsze doświadczenie.
Użytkowe za i przeciw – czy warto?
Reasumując więc, ROG Xbox Ally X ze SteamOS na pewno staje się bardziej konsolowy. Płynnie radzi sobie z usypianiem, wspiera HDMI CEC i wymaga mniej zakulisowego zaangażowania od użytkownika. Ceną za zwiększony komfort jest ograniczona kompatybilność z grami, zwłaszcza tymi online i spoza Steam. Nie zauważyłem jednocześnie, by konsolokomputerek zyskał jakoś szczególnie w kwestii pracy na baterii czy samej wydajności, rozumianych jako średnia geometryczna z wielu produkcji. Z jednym wyjątkiem, a mianowicie uśpienie nie drenuje baterii, noc to kwestia 1-2 pp., a nie nawet 10. Nie zmienia to faktu, że mnie się ze „spingwinowanego” handheldu korzysta po prostu lepiej i to właśnie SteamOS pozostawiam jako docelowe rozwiązanie dla siebie.
Przeczytaj również
Komentarze (12)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych