Potęga wyobraźni. Czterdzieści lat temu na dużych ekranach zadebiutował ten kultowy film fantasy

Potęga wyobraźni. Czterdzieści lat temu na dużych ekranach zadebiutował ten kultowy film fantasy

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 11:00

40 lat temu premierę kinową miał “Labirynt” Jima Hensona. Niezwykły film fantasy, w którym w rolę króla Goblinów wcielił się sam David Bowie. Mimo początkowo dość chłodnego przyjęcia, które negatywnie wpłynęło na późniejszą karierę jego twórcy, to niezwykłe widowisko z czasem doczekało się statusu obrazu kultowego, a o jego złożoności świadczy choćby fakt, iż od 2016 roku nie udało się zrealizować jego kontynuacji.

Biorąc pod uwagę ogromną karierę, jaką później zrobił, nie ma cienia przesady w tym, że Jim Henson nazwał zakup przez jego rodziców pierwszego telewizora najważniejszym wydarzeniem swojego wczesnego dzieciństwa. Młodego chłopaka szybko zafascynował świat małego ekranu — na tyle, że już bardzo wcześnie wiedział, iż to właśnie z nim chce związać swoje przyszłe życie. Później konsekwentnie realizował ten plan. Swoją pierwszą pracę w lokalnej telewizji w Waszyngtonie otrzymał bowiem jeszcze jako uczeń szkoły średniej, a obsługa marionetek w programie dla dzieci stała się jego pierwszym doświadczeniem ze światem lalek.

Dalsza część tekstu pod wideo

Przełom w jego wczesnej karierze nastąpił już w 1955 roku, kiedy będąc studentem pierwszego roku na Uniwersytecie w Maryland stworzył program telewizyjny “Sam and Friends”, który z perspektywy jego późniejszych działań nieprzypadkowo nazwano laboratorium pomysłów Hensona. To właśnie w nim po raz pierwszy pojawiła się postać Kermita, jakże dobrze kojarzona z jego największym, późniejszym dziełem, czyli znaną na całym świecie “Ulicą Sezamkową”, a później także realizowanym w latach 1976-1981 serialem “Muppety”, który stał się znakiem rozpoznawczym twórcy. Zapewniając mu nie tylko sławę, ale również fundusze na rozwijanie The Jim Henson Company, odpowiedzialnej za przygotowywane już później filmy kinowe.

Pierwszym takim obrazem, reżyserowanym jeszcze przez samego Hensona, było “The Muppet Movie”, bazujące jednak oczywiście na wcześniej wykreowanych postaciach telewizyjnych. Już kolejna próba zrealizowania czegoś zupełnie innego zakończyła się premierą intrygującego “Ciemnego kryształu”, który Henson zawdzięcza współpracy z Frankiem Ozem, będącym jednym z wielu artystów z jakim się się zaprzyjaźnił. Podstawą scenariusza do tej kultowej produkcji była ilustracje do książek fantasy, autorstwa Briana Frouda, wraz z którym Henson już niedługo zaczął tworzyć zupełnie inny film. Zgodnie z zapowiedziami artystów mający być zdecydowanie lżejszym w wymowie i przeznaczonym głównie dla dzieci.

Narodziny gwiazdy

Labirynt
resize icon


Początki “Labiryntu” sięgają 1983 roku i prowadzonych wtedy rozmów pomiędzy Hensonem a Froudem, podczas których narodziła się główna idea scenariusza filmowego: porwanie małego chłopca. Froud wyobraził sobie zgraję goblinów stojących nad dzieckiem i właśnie ten obraz okazał się zalążkiem całej historii. Na początku roku Henson podjął współpracę z kanadyjskim pisarzem Dennisem Lee, który miał przygotować cały skrypt. Wkrótce jednak okazało się, że ukończenie go jest tak trudnym zadaniem, że do grupy współpracującej nad nim dołączali kolejno coraz to nowi twórcy. Byli wśród nich m.in. George Lucas, Elaine May, która obecnie powraca do świadomości polskich kinomanów za sprawą ponownej premiery jej świetnego filmu “Mickey i Nicky”, scenarzystka Laura Phillips, a także Terry Jones. 

Obecność członka słynnego Latającego Cyrku Monty Pythona okazała się kluczowa, zwłaszcza w kontekście najważniejszej decyzji obsadowej. Twórcy początkowo planowali uczynić króla goblinów na podobieństwo jego poddanych, później jednak zdecydowali się zatrudnić do tej roli aktora. Pierwotnie myśleli o Simonie McCorkindale’u lub Kevinie Klinie, bardzo szybko jednak wpadli na pomysł zakontraktowania znanego piosenkarza, myśląc o Stingu, Micku Jaggerze, Princie, a nawet Michaelu Jacksonie. Niedługo później bowiem projektem udało się zainteresować samego Davida Bowiego, któremu bardzo spodobał się rozmach snutej przez twórców historii. Muzyk jednak w pewnym momencie był bliski wycofania się z niego, gdyż uznał, że ówczesny scenariusz jest zdecydowanie zbyt poważny. Henson poprosił jednak właśnie Jonesa, by ten przepisał go, dodając wiele humorystycznych akcentów, co ostatecznie przekonało do zagrania Bowiego.

Dużo trudniejszy okazał się wybór młodej aktorki do roli poszukującej w tytułowym labiryncie własnego brata Sary Williams. Na liście artystek, którymi interesowali się twórcy filmu, znalazły się m.in. Laura Dern, Jane Krakowski, Sarah Jessica Parker, Mia Sara, Yasmine Bleeth, Marisa Tome, Ally Sheedy i Maddie Corman. Ostatecznie jednak na castingu Hensona kompletnie oczarowała 14-letnia wtedy Jennifer Connelly, która jak sama mówiła - mimo występu u dwóch włoskich mistrzów - Sergio Leone w “Dawno temu w Ameryce” i Dario Argento w “Fenomenie” -  nie była wtedy jeszcze przekonana do kariery aktorskiej. Reżyser zobaczył w niej jednak aktorkę, która będzie w stanie idealnie oddać postać zawieszoną pomiędzy dzieciństwem i dorosłością i trzeba przyznać, że w tym względzie trafił wręcz idealnie.

Młoda artystka, na czas realizacji filmu, musiała przeprowadzić się do Londynu, bowiem zdjęcia realizowano właśnie w stolicy Wielkiej Brytanii, głównie w podmiejskim Elstree Studios. Na potrzeby produkcji zbudowano ogromne dekoracje przedstawiające labirynt, miasto goblinów, zamek Jaretha i liczne fantastyczne lokacje. Niektóre plany były tak duże, że zajmowały całe hale zdjęciowe. W filmie wystąpiło około 50 głównych stworzeń oraz setki goblinów. Większość z nich była fizycznymi lalkami wykonanymi przez warsztaty Hensona. Niektórymi, jak choćby Hoggle’m, sterowano radiowo przez zespół operatorów, inne były poruszane poprzez aktora znajdującego się wewnątrz lalki, a inne obsługiwało zewnętrznie nawet kilku lalkarzy jednocześnie. 

Jedną z najbardziej skomplikowanych sekwencji całego filmu był występ postaci Fireys, pomarańczowych stworów odłączających sobie głowy i kończyny. W czasach przed efektami komputerowymi osiągnięto to dzięki połączeniu: czarnych kostiumów niewidocznych na tle, specjalnej ekspozycji filmu, ręcznej animacji, wielokrotnych naświetleń tej samej taśmy. Z kolei finałowa sekwencja w zamku Jaretha została zainspirowana słynną grafiką M. C. Escher „Relativity”. Aktorzy poruszali się po specjalnie zbudowanych schodach ustawionych pod różnymi kątami, a efekt "niemożliwej architektury" osiągano dzięki połączeniu dekoracji, lin asekuracyjnych i trików kamerowych.

Film z dawnej epoki

Labirynt
resize icon

Rozmach i pieczołowitość z jaką wykreowany w filmie Jima Hensona świat przedstawiony, co można zobaczyć w niemal godzinnym dokumencie “Inside the Labyrinth”, wciąż robi niesamowite wrażenie. Widowisko nawet wtedy mocno odbiegało od ówczesnych filmów fantasy i dlatego też tak mocno wpływało na wyobraźnie najmłodszych widzów. Obecnie wydaje się jednak tak mocno zakorzenione w swoich czasach, co widać zarówno w modelach postaci goblinów, jak i specyficznej kreacji ich króla, granego Bowiego, że nie tylko powrót do niego okazuje się bardzo trudny, ale też ciężko byłoby polecić go dziś młodszej widowni, tym bardziej iż nawet w swoich czasach nie spotkał się on z gorącym przyjęciem.

“Labirynt” ostatecznie zadebiutował bowiem w kinach końcówce czerwca 1986 roku i zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych został przyjęty bardzo chłodno, przez cały okres wyświetlania go na dużym ekranie zarabiając ledwo ponad 12 milionów dolarów. I choć ostatecznie w box office na całym świecie zebrał ponad 34 miliony był to wynik rozczarowujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę rozmach, a zatem i koszt całego przedsięwzięcia.  Do swego rodzaju porażki przyznawał się w wywiadach sam twórca, akcentując to, że był to jego najbardziej osobisty projekt, za sprawą którego chciał udowodnić, że potrafi tworzyć wielkie widowiska fantasy dla szerokiej publiczności. Po niepowodzeniu „Labiryntu” Henson stopniowo przesunął uwagę z wielkobudżetowych filmów kinowych na telewizję, gdzie miał znacznie większą swobodę twórczą i niemal całkowitą kontrolę nad projektami. W drugiej połowie lat 80. stworzył m.in. uznawany za jedno z jego najwybitniejszych osiągnięć artystycznych -  “The Storyteller”, a także “The Jim Henson Hour”.

Jak zwykle bywa w takich przypadkach bywa po latach “Labirynt” doczekał się statusu dzieła kultowego, przede wszystkim dlatego, że zaczął się pojawiać także w innych dziełach. Sam Brian Froud, jeszcze w roku premiery obrazu, wydał ilustrowaną książkę "The Goblins of Labyrinth", a dodatkowo obraz został także zaadoptowany na grę komputerową, wydaną na Commodore 64 i Apple II. W 1986 roku Marvel wypuścił także komiks, a już w XXI wieku, pomiędzy 2006 a 2010 rokiem, firma Tokyopop wydała mangę “Return to the Labirynth”, która okazała się dopiero początkiem innych podobnych dzieł, powiązanych ze światem wykreowanym przez ekipę pod przywództwem - zmarłego w 1990 roku, w wieku ledwie 53 lat - Jima Hensona.

W tym kontekście nie może dziwić to, że do jego najważniejszego projektu przez lata powrócić próbowało wielu filmowców. Już na początku 2016 roku pojawiła się informacja o tym, że Nicole Pearlmann ma napisać scenariusz do sequela “Labiryntu”. Z tym projektem przez lata - obok córki Jima Hensona, Lisy - związany był również Fede Alvarez, który w 2018 roku wyjawił, że skrypt do niego jest już gotowy. Dwa lata później ustąpił jednak z pozycji reżysera, a jego następcą miał być Scott Derrickson. Szybko pojawiły się doniesienia o tym, że do filmu miałaby w jakiejś roli powrócić Jennifer Connelly. W 2023 roku w jednym z wywiadów twórca “Doctora Strange” przyznał jednak, że nie jest przekonany czy projekt kiedykolwiek zostanie dokończony. Głównie z uwagi na to, że jest tak pomysłowy i surrealistyczny, że nikt nie ma pojęcia w jaki sposób właściwie go zareklamować, tak by ostatecznie okazał się opłacalny.

Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper