Plan (prawie) doskonały. Znakomite połączenie kryminalnego thrillera z westernem od twórcy Yellowstone

Plan (prawie) doskonały. Znakomite połączenie kryminalnego thrillera z westernem od twórcy Yellowstone

Dawid Ilnicki | Dzisiaj, 12:00

Dziesięć lat minęło od oficjalnej premiery filmu “Aż do piekła” Davida Mackenzie. Niezwykle interesującej hybrydy kryminalnego thrillera ze współczesnym westernem, do którego scenariusz napisał Taylor Sheridan. Dziś jeden z najpopularniejszych twórców seriali, osadzający fabuły swoich dzieł w realiach małomiasteczkowej Ameryki, prezentującej się często niczym karykatura, znanego z legend, Dzikiego Zachodu.

Patrząc na to w jaki sposób Taylor Sheridan prezentuje się obecnie, zarówno w wywiadach, jak i w drugoplanowych rolach w swoich produkcjach, takich jak choćby “Yellowstone”, nie może dziwić fakt, iż dzieciństwo spędził na ranczu Forth Worth w Teksasie. Niestandardowo jednak swą kowbojską tożsamość nie zawdzięcza ojcu, który akurat był kardiologiem, ale pochodzącej z teksańskiego Waco matce. Często odwiedzającej rodzinne strony, która w późniejszych latach namówiła męża do kupienia własnego gospodarstwa w Cranfills Gap, gdzie Sheridan nauczył się m.in. jeździć konno i posługiwać się lassem, wychowując się tam w latach 80. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Już w czasach nauki w szkole średniej w Fort Worth  interesował się aktorstwem, ale podjętych w tym kierunku studiów nie ukończył — z Texas State University wypisał się po zaledwie jednym semestrze. Jak wielu młodych ludzi, którzy nie wiedzą jeszcze, co zrobić ze swoim życiem, podejmował się różnych zajęć, by się utrzymać: kosił trawniki, malował domy i wykonywał dorywcze prace. Jego los odmieniła przypadkowa wizyta w poszukiwaniu stałego zatrudnienia. Wtedy natrafił na łowcę talentów, który zaproponował mu wyjazd do Chicago, gdzie miał rozpocząć karierę aktorską. W kolejnych latach podróżował między wschodnim i zachodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych, występując w rozmaitych produkcjach teatralnych i telewizyjnych.

Przełom nie tylko w karierze, ale ogólnie w życiu zawodowym, przyniosła mu rola w niezwykle popularnym serialu “Synowie Anarchii”, gdzie zagrał zastępcę szeryfa Davida Hale’a, zaliczając występ w aż 21 odcinkach tej niezwykle popularnej serii. Jak sam jednak podkreślał, tak długa praca na planie jednej produkcji pozwoliła mu na zrozumienie, co tak naprawdę pociągało go w tym zawodzie, a było to opowiadanie historii. Bardzo szybko więc przerzucił się z aktorstwa na scenopisarstwo, już w połowie drugiej dekady XXI. wieku odnosząc pierwsze sukcesy. 

Pogranicze w ogniu

Hell or
resize icon


Niewiele mówi się dziś o horrorze "Vile", którym Sheridan debiutował jako reżyser. Wynika to jednak nie tyle z faktu, iż był to film co najwyżej przeciętny, ale przede wszystkim z tego, jak bardzo różni się od jego późniejszej twórczości. Teksańskiego artystę od początku fascynowało bowiem amerykańskie pogranicze oraz to, jak przez dekady zmieniał się jego charakter. Kierując się zasadą „mierzyć wysoko”, Sheridan już na starcie zaplanował trylogię pozornie niezwiązanych ze sobą historii, które łączy zarówno miejsce akcji, jak i kryminalny szkielet fabularny.

Największą renomę przyniósł mu jego pierwszy głośny scenariusz, który Denis Villeneuve przeniósł później na ekran w postaci  “Sicario”. To kryminalne widowisko do dziś chwalone jest przede wszystkim za znakomitą oprawę audiowizualną, znacznie rzadziej za sam skrypt, któremu słusznie zarzuca się fabularne uproszczenia i luki. Co ciekawe, to jednak nie “Sicario”, lecz napisany tuż po nim scenariusz, początkowo zatytułowany “Comancheria”, Sheridanowi udało się sprzedać jako pierwszy. Wyraźnie inspirowany miniserialem “Na południe od Bravos” tekst opowiadał o dwóch braciach napadających na banki w Teksasie. Już w 2012 roku prawa do projektu nabyło Sidney Kimmel Entertainment, a na stanowisko reżysera wybrano Petera Berga.

Jak to często w takich przypadkach bywa film utknął jednak w producenckim limbo, w końcówce 2012 dostając się nawet na tradycyjną listę najlepszych, a jeszcze niezrealizowanych scenariuszy roku. W międzyczasie zmianie uległ tytuł filmu: z “Comancheria” na padające już w samym filmie wyrażenie “Hell or High Water”. Trzy lata minęło od czasu gdy pojawiły się nowe doniesienia na temat realizacji produkcji, które jednak zelektryzowały publiczność. Na początku ogłoszono bowiem, że do obsady dołącza Jeff Bridges, a później pojawiły się pogłoski o negocjacjach z Benem Fosterem i Chrisem Pinem. Reżyserem obrazu został, znany wtedy przede wszystkim ze świetnego kryminału “Odzyskany”, David Mackenzie. W finansowanie obrazu zaangażowały się także inne studia, takie jak choćby Oddlot Production, a zdjęcia do obrazu rozpoczęto w maju 2015 roku.

Co ciekawe, obraz chwalony za świetne uchwycenie realiów współczesnego Teksasu, wcale nie był realizowany w tym stanie, a przede wszystkim we wschodnim Nowym Meksyku. Kluczowe dla końcówki filmu sekwencje zrealizowano w Dolinie Alamogordo, natomiast istotne dla oddania ducha opowieści sceny wiejskie w hrabstwach Quay i Guadelupe. Sam Chris Pine, realizujący w tym czasie również zdjęcia do trzeciej części fantastycznej serii “Star Trek”, miał zaledwie dwa i pół tygodnia na realizację zdjęć. Uwinięto się z nimi jednak niezwykle sprawnie, dzięki - podkreślanej w późniejszych wywiadach przez samego aktora - niezwykłej sprawności reżyserskiej Davida Mackenzie. 

Teksańska sprawiedliwość

Hell or High Water
resize icon

Film oparty jest na zestawieniu dwóch braci o zupełnie innych charakterach, którzy jednak wspólnie decydują się na okradanie pobliskich filii banku Texas Midlands. Z początku wydaje się, że chcą po prostu napchać sobie kieszenie, bardzo szybko dowiadujemy się jednak o ich ukrytych motywacjach, a następnie o tym, że wcześniej doskonale przemyśleli realizację planu. Ich śladem podąża rzecz jasna starszy stróż prawa, podróżujący ze swoim partnerem, który bardzo szybko odgaduje schemat ich działania. Do samego końca nie będzie jednak pewien, co tak naprawdę nimi kierowało.

„Aż do piekła” to klasyczny przykład filmu napędzanego wielkimi kreacjami aktorskimi. Chris Pine, daleki od swego naturalnego gwiazdorskiego emploi, gra oszczędnie, lecz precyzyjnie – dzięki czemu doskonale uzupełnia się z Benem Fosterem. Ten ostatni – prawdopodobnie najbardziej niedoceniony współczesny aktor – wciela się tu w bardziej narwanego, dzikiego, wręcz brutalnego brata. Obu tropi szeryf Marcus Hamilton, grany przez Jeffa Bridgesa, który z pewnością doskonale sprawdziłby się także w „To nie jest kraj dla starych ludzi”, zastępując Tommy’ego Lee Jonesa.

Obok głównej osi fabularnej niezwykle istotna okazuje się w filmie panorama współczesnej Ameryki, którego symbolicznym zaproszeniem staje się pojawiający się już w pierwszych sekundach napis na murze: „3 tours in Iraq, but no bailout for people like us”. To oczywiste nawiązanie do państwowych programów ratunkowych dla banków podczas kryzysu finansowego z 2008 roku. Podróż filmowych braci przypomina momentami wędrówkę Rusta i Marty’ego przez prowincjonalną Luizjanę w pierwszym sezonie “True Detective” — odsłaniając tę mniej atrakcyjną, zapomnianą twarz USA, której istnienie dla wielu stało się widoczne dopiero w ostatnich kilkunastu latach.

Końcówka "Hell or High Water" serwuje widzom to, co kino gatunkowe lubi najbardziej — konfrontację dwóch głównych antagonistów. Spotkanie Toby’ego Howarda i szeryfa Hamiltona nie służy jednak wyłącznie rozwiązaniu fabularnej zagadki. Dużo ważniejsze okazuje się zrozumienie motywacji bohatera granego przez Chrisa Pine’a. Twórcy zestawiają tu ze sobą nie tylko dwóch ludzi, ale również dwa różne rodzaje sprawiedliwości. Pierwszą — ludową, a może wręcz „teksańską” — reprezentuje Toby, próbujący mimo przeciwności zapewnić swoim dzieciom godne życie. Drugą uosabia szeryf Hamilton, stojący po stronie prawa i instytucjonalnego porządku. Film Davida Mackenzie unika prostych, czarno-białych ocen. Zgodnie z intencją Taylora Sheridana finał nie prowadzi do jednoznacznego rozstrzygnięcia ani efektownej krwawej kulminacji, pozostawiając widzowi przestrzeń do samodzielnego dopowiedzenia sobie, co wydarzy się po zakończeniu snutej w filmie opowieści.

Źródło: własne
Dawid Ilnicki Strona autora
Z uwagi na zainteresowanie kinem i jego historią nie ma wiele czasu na grę, a mimo to szuka okazji, by kolejny raz przejść trylogię Mass Effect czy też kilka kolejnych tur w Disciples II. Filmowo-serialowo fan produkcji HBO, science fiction, thrillerów i horrorów.
cropper