PS6 to już nie plotki, a konkretne przecieki. Sony szykuje odpowiedź na dominację Nintendo
Zapewne większość z Was pamięta ten moment, gdy PS5 debiutowało na rynku, a gracze z wypiekami na twarzy ekscytowali się wizją grania w rozdzielczości 4K bez jakichkolwiek ekranów ładowania? Wydawałoby się, że to było zaledwie wczoraj. Branża technologiczna jest jednak bezlitosna i nigdy nie znosi próżni. Choć obecna generacja konsol wciąż ma przed sobą dobre kilka lat rynkowego życia, w kuluarach branżowych od dawna nikt już nie mówi o „piątce” - chyba, że Sony podnosi jej cenę.
Z drugiej strony PS6 przestało być wyłącznie sferą naiwnych domysłów czy mglistych życzeń największych fanów marki. Dzisiaj dysponujemy całkiem namacalnymi przeciekami, z których powoli wyłania się spójny, racjonalny obraz strategii japońskiego giganta. I wbrew pozorom, nie jest to już tylko bezsensowny wyścig na teraflopsy z wiecznie depczącym po piętach Microsoftem. Sony ma teraz zupełnie nowy, znacznie twardszy orzech do zgryzienia - musi w końcu realnie odpowiedzieć na miażdżącą dominację firmy Nintendo na rynku konsol hybrydowych. Odpowiedź twórców z Tokio zapowiada się na niezwykle inteligentne i dwutorowe uderzenie, które może namiesza na rynku i wyznaczyć trend na następne kilka lat.
Ewolucja sztucznej inteligencji, a nie pusty wyścig na krzemowe muskuły
Jeśli wsłuchamy się z uwagą w to, co od kilkunastu miesięcy wycieka z branżowych źródeł od znanych z trafności insiderów (takich jak choćby Kepler_L2), obraz PS6 z APU kryjącego się pod kryptonimem „Orion” rysuje się nader sensownie. Przede wszystkim Sony po raz kolejny nie zamierza wyważać otwartych drzwi i kontynuuje niezwykle owocną współpracę z inżynierami z AMD. Sercem nowej stacjonarnej platformy ma być nowoczesny procesor bazujący na architekturze Zen 6 w połączeniu z układami graficznymi RDNA 5 (często określanymi również w przeciekach mianem nowej architektury UDNA). Co to oznacza dla przeciętnego gracza z padem w dłoni? Ostatnie informacje brutalnie weryfikują wczesne, zbyt optymistyczne wizje.
Nie, PlayStation 6 absolutnie nie będzie sprzętem dziesięciokrotnie potężniejszym od swojego starszego brata. Znawcy sprzętu zgodnie twierdzą, że realny skok czystej wydajności wyniesie co najwyżej trzykrotność tego, co potrafi PS5 Pro. To wciąż ogromna różnica i ogromny zapas mocy, ale wynikający z mądrej optymalizacji, a nie pakowania do obudowy podzespołów zżerających prąd w tempie hutniczego pieca. Prawdziwym gamechangerem ma być w tej generacji zaawansowana sztuczna inteligencja. Japończycy od jakiegoś czasu prężnie rozwijają autorską technologię inteligentnego skalowania obrazu o nazwie PSSR (PlayStation Spectral Super Resolution). Zamiast zmuszać konsolę do morderczego renderowania każdego trójwymiarowego detalu w natywnym 4K, algorytmy po prostu błyskawicznie „dorobią” brakujące piksele. Pozwoli to utrzymać betonowe 60, a w grach rywalizacyjnych nawet 120 klatek na sekundę, zachowując przy tym wymagający dla podzespołów system śledzenia promieni świetlnych (ray tracing).
Tajemniczy „Projekt Canis”, czyli bolesne wejście na terytorium odwiecznego wroga
Nawet najpotężniejsza stacjonarna bryła stojąca pod telewizorem nie rozwiąże jednak głównego, biznesowego problemu zarządu Sony. Magicy z Kioto odpowiedzialni za wąsatego hydraulika udowodnili, że współczesny gracz ponad wszystko potrafi docenić wygodę i mobilność. Wieloletni, oszałamiający sukces rynkowy Switcha oraz bardzo wysoka popularność mniejszych komputerów w stylu Steam Decka i ASUS ROG Ally, zmusiły szefów PlayStation do całkowitej rewizji rynkowych planów. Niedawne wypuszczenie urządzenia PlayStation Portal - sprzętu przeznaczonego wyłącznie do streamingu - było zaledwie asekuracyjnym badaniem gruntu. Prawdziwym sprzętowym hitem ma być supertajny projekt o kodowej nazwie „Canis”. Zgodnie z dość precyzyjnymi przeciekami, Sony równolegle ze stacjonarną konsolą z wielkim zaangażowaniem przygotowuje w pełni samodzielnego handhelda będącego częścią generacji PS6.
Oznacza to powrót do pięknych czasów PlayStation Portable (PSP) i PS Vita, ale w zupełnie nowym, potężnym wydaniu. Przenośne PS6 ma być urządzeniem hybrydowym, zasilanym energooszczędnym, ale wciąż potężnym wariantem procesora Zen 6 ze wsparciem aż 24 GB nowoczesnej pamięci operacyjnej LPDDR5X. Krążą niesamowite pogłoski, że ten niepozorny, mieszczący się w plecaku „gadżet” pod względem mocy obliczeniowej bez najmniejszego problemu będzie mógł zdeklasować obecnego na rynku Xboxa Series S. Prawdziwa magia zadzieje się jednak w domu. Kiedy wsuniemy to urządzenie do stacji dokującej podłączonej do ekranu telewizora, sprzęt wskoczy na wyższe obroty, uwalniając pełen potencjał i dając nam rasowe doświadczenie konsolowe. To otwarte, bezpośrednie wyzwanie rzucone samej filozofii Nintendo. Sony wyraźnie znudziło się bezczynnym patrzeniem, jak miliardy dolarów z prężnie rosnącego rynku mobilnego uciekają do obcej kieszeni.
Ramy czasowe, strategia cenowa i widmo rynkowego zróżnicowania
Kiedy więc to całe inżynieryjne science-fiction zamieni się w rynkowy produkt i jak głęboką dziurę wywierci w naszych domowych budżetach? Harmonogram całej branży gier jest dziś niestety niezwykle bezlitosny. Tworzenie największych, często już coraz bardziej fotorealistycznych gier klasy AAA z otwartymi światami trwa dziś średnio od 5 do nawet 7 lat, dlatego nowej generacji powinniśmy spodziewać się na przełomie lat 2027 i 2028. Taki bezpieczny bufor czasowy jest absolutnie konieczny dla wielkich studiów deweloperskich. Nie da się zachęcić graczy do zakupu nowej, drogiej maszyny, oferując im na premierę jedynie pośpiesznie zrobione remastery starszych tytułów. Największe emocje w internecie budzi jednak prosta ekonomia. Koszty produkcji wydajnych półprzewodników wciąż rosną, a miłośnicy gier na całym świecie doskonale pamiętają oburzającą, wręcz zaporową wycenę modelu PS5 Pro.
Z tego względu wielu cenionych analityków przewiduje, że Sony przyjmie odważną taktykę znaną z rynku drogich smartfonów. Zamiast jednej, uniwersalnej konsoli, na start możemy otrzymać całą rodzinę urządzeń o zróżnicowanej mocy i cenie. Mając w ofercie flagową, potężną wersję PS6 dla bezkompromisowych entuzjastów grafiki, nieco słabszą maszynę cyfrową oraz wspomnianego, przystępniejszego cenowo przenośnego handhelda „Canis”, Japończycy mogą wciągnąć do swojego ekosystemu każdego, niezależnie od grubości jego portfela. Absolutnym kluczem do zachowania lojalności całej tej społeczności będzie również żelazna zasada kompatybilności wstecznej. Biorąc pod uwagę podobieństwo architektoniczne układów od AMD, niemal na pewno na nowym sprzęcie odpalimy całą naszą bibliotekę z czasów PS5 czy PS4. W obecnej erze cyfrowych bibliotek, odcięcie graczy od ich dotychczasowych, gromadzonych latami zakupów byłoby dla każdej firmy rynkowym strzałem w kolano.
Nowa era elastycznej rozrywki
Obserwując ten systematyczny zalew technologicznych przecieków, plotek i wczesnych fragmentów specyfikacji, trudno nie odnieść wrażenia, że zbliżająca się wielkimi krokami generacja konsol będzie zjawiskiem naprawdę przełomowym. PlayStation 6 nie zdefiniuje jednak nasza ślepa, naiwna pogoń za absurdalnie wysokimi rozdzielczościami czy po prostu czystą mocą obliczeniową. Tym razem stawką jest elastyczność i swoboda docierania do finalnego odbiorcy. Sony najwidoczniej odrobiło swoje rynkowe zadanie domowe, dochodząc do słusznego skądinąd wniosku, że największym luksusem dla współczesnego, często zabieganego gracza nie jest wcale ultra-realistyczna tekstura na ekranie telewizora, ale wygoda i możliwość oszczędności czasu.
Wprowadzenie na globalny rynek zintegrowanego urządzenia będącego hybrydowym handheldem to bezpośrednia odpowiedź na kultowe i szalenie zyskowne Nintendo Switch 1 i 2. Walka między japońskimi gigantami technologicznymi powoli wchodzi na zupełnie nowy, jeszcze bardziej fascynujący poziom, który wymusi na całej branży innowacyjne podejście. Jeśli te wszystkie zebrane zakulisowe informacje o projektach „Orion” i „Canis” znajdą oficjalne potwierdzenie w niedalekiej przyszłości, to możecie być pewni, że nas, jako konsumentów, czekają prawdopodobnie najciekawsze lata, jakich dawno nie było. Obyśmy tylko mieli w co na tych wspaniałych maszynach grać, a nasze portfele potrafiły ze spokojem znieść tę nową, bezkompromisową erę gamingu.
Przeczytaj również
Komentarze (53)
SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych