Obejrzałem pierwsze Video Game Awards, abyście wy nie musieli. To była bardzo dziwna impreza

Obejrzałem pierwsze Video Game Awards, abyście wy nie musieli. To była bardzo dziwna impreza

Igor Chrzanowski | 03.01, 15:00

Wobec dzisiejszego The Game Awards można mieć wiele zarzutów, ale nie zdajemy sobie chyba sprawy z tego, jak podobne gale wyglądały jeszcze 20 lat temu. 

Aktualne The Game Awards wyrosło na zgliszczach dawnego VGX, które to z kolei było próbą organizacji... czegokolwiek, po tym jak telewizja Spike po 10 latach wycofała się z autorskiej gali Video Game Awards. Wszystkie trzy instytucje łączy się ze sobą jako naturalną ewolucję branżowych "Oscarów", co ma zarówno swoje plusy jak i minusy. Do plusów należy oczywiście ciągłość corocznej grudniowej tradycji wręczania nagród dla najlepszych gier w danym roku. 

Dalsza część tekstu pod wideo

Do tych mniej fajnych rzeczy należy zaś dziedzictwo jakie pozostawiło po sobie dawne Video Game Awards. Chodzi oczywiście nie tylko o dość kontrowersyjny wybór pierwszej gry z tytułem Game of the Year, ale także o format imprezy, którą transmitowała stacja Spike TV. Z ciekawości obejrzałem całe pierwsze Video Game Awards w historii, czyli edycję z 2003 roku i powiem wam jedno. Cieszmy się, że Geoff Keighley robi wszystko po swojemu. 

Video Game Awards 2003 - USA w 101%

Gdy spojrzymy wstecz o te 22 lata, jak na dłoni zobaczymy, że świat showbiznesu bardzo się przez ten czas zmienił i dziś jest czymś zupełnie innym niż wtedy. Obecnie każdy może obrazić się o wszystko, nikt z nikogo nie raczy żartować, bo przecież nie wypada, a telewizyjny krajobraz zapełnił się sterylnymi green-screenami. Jeśli chcecie powrócić, chociażby na te nieco ponad 90 minut, do czasów gdy wszystko było inaczej, śmiało powinniście dać sobie szansę na seans transmisji z gali Video Game Awards 2003. Ostrzegam jednak, że jest to podróż niezwykła, która wielu z was może bardziej zażenować aniżeli zachwycić. 

Już na pierwszy rzut oka widać tu, że cała zabawa ma naprawdę mało wspólnego z prawdziwymi grami, a całość ma być bardziej po prostu kolejnym cool show, niż czymkolwiek innym. To co szokuje nas już na samym początku, to prezentacja zdobywcy nagrody Game of the Year w pierwszych kilkudziesięciu sekundach transmisji. Nie dość, że tytuł ten zgarnął Madden NFL 2004 to jeszcze wygrał z takimi hitami jak Wind Waker, Vice City, KOTOR i Splinter Cell. Samo prezentowanie zwycięzców w tej i wszystkich pozostałych 15 kategoriach odbywało się także w dziwny sposób. Laureata wyświetlano na wielkim stole pod sceną, wokół którego tańczyło stado zachwyconych cheerleaderek, a gdzieś na sali przy innym stoliku obrzucano się konfetti. 

Wystarczająco "amerykańsko"? Bo wiecie, jakby wam było mało to realizatorzy mieli w zanadrzu znacznie więcej, niż możecie sobie wyobrazić. Całe wydarzenie prowadzone było przez Davida Spade'a, czyli tego najmniej zabawnego blond kolegę Adama Sandlera, któremu na scenie towarzyszyli raperzy, mnóstwo skąpo ubranych hostess, gwiazdy wrestlingu i garść średnich komików. Zero deweloperów, zero wydawców, zero prawdziwych growych dziennikarzy. 

Video Game Awards 2003 - muzyka, gry i reklamy

Niestety, ale prawda jest taka, że pierwsze Video Game Awards w historii, zorganizowane było jak typowe show dla typowego amerykańskiego zjadacza chleba, który o grach ma pojęcie takie, że po prostu istnieją. W wielu kategoriach nie wspominano nawet o nominacjach i od razu rzucano nazwą zwycięzcy. W przypadku kategorii Najbardziej uzależniającej gry pokusozno się o parę mało śmiesznych żartów o nerdach, a zaproszeni pro gracze Soul Calibur 2 nie dostali nawet okazji rozegrania pełnej rundy na wizji, tylko puszczono ich na ekranie na 15 sekund, byleby coś tam pokazać. Dodatkowo co chwilę na scenę wychodzili jacyś trzecioligowi celebryci, którzy to mówili jakimi to są super kozakami online albo jak to mają pod wielkim tv najlepszą konsolę. 

Jeśli zaś chodzi o nieco bardziej ciekawe i autentycznie powiązane z grami elementy, należy wyróżnić specjalne scenki które nagrywano w ramach gier lub w połączeniu z aktorami, które miały być swego rodzaju spojrzeniem w tajne życie gier. Sam Fisher zostawił strażnikowi kopertę ze zwycięzcą w jednej z kategorii, zaś Lara Croft prezentowała swoje wdzięki podczas instruktażu sterowania z Angel of Darkness. Niektóre takie sekwencje autentycznie oglądało się całkiem przyjemnie. 

Niestety na całym Video Game Awards 2003 zabrakło jednego, chyba najważniejszego elementu - zapowiedzi. Była to autentycznie pierwsza i ostatnia gala w całej historii VGA/TGA, na której nie zaprezentowano ani jednej nowej produkcji, co jest jednak zrozumiałe ze względu na bardzo eksperymentalny charakter wydarzenia. Nikt nie wiedział czy to się przyjmie, dlatego realizatorzy zrobili wszystko co mogli, aby transmisję w telewizji obejrzało jak najwięcej osób, nawet tych mało zainteresowanych samymi grami wideo. Dlatego mieliśmy tutaj masę pięknych hostess, wrestling, rap, DJ-a, tanich celebrytów i jeszcze więcej młodzieżowej energii, niż był w stanie pomieścić telewizor. Nie obyło się jednak bez dużej dawki cringe'u, którego nie da się nie odczuwać, patrząc na to wszystko z perspektywy czasu. 

Źródło: Własne
Igor Chrzanowski Strona autora
Z grami związany jest praktycznie od czwartego roku życia, a jego sercem władają głównie konsole. Na PPE od listopada 2013 roku, a obecnie pracuje również jako game designer.
cropper