Aliens: Fireteam - ogromna pustka po Izolacji

Aliens: Fireteam - ogromna pustka po Izolacji

Krzysztof Grabarczyk | 09.03.2021, 21:30


Obcy: Decydujące Starcie (1986) od niemal początku tworzenia gier na licencji tego uniwersum, stanowi złoża inspiracji dla kolejnych pokoleń twórców interaktywnych adaptacji. Czy wynika to z historycznie ogromnej popularności filmu, czy może to kwestia intensywności akcji, którą można łatwo przełożyć na mechanikę danego projektu, często ukierunkowanego w stronę strzelaniny? Nie zawsze tak było. 

Z historycznego punktu widzenia, pierwszym grywalnym tytułem bazującym na licencji było wydane w 1984 roku Aliens, jeszcze na legendarne Atari 2600, ZX Spectrum a następnie na PC Amstrad. Rozgrywka opierała się na sterowaniu menusami, czyli odpowiednikami załogi Nostromo. Potencjał pierwszego filmu rozwinięto w grach równo 30 lat później, z ramienia Segi oraz Creative Assembly. Zatem szkoda, że i tym razem nie postawiono na zbliżoną koncepcję. Survival-shootery to widmo generowania wysokich zysków dla wydawcy, lecz z mojej perspektywy jest kreatywnym ograniczeniem w stworzeniu prawdziwie filmowej atmosfery, z której słynie zapoczątkowany w 1979 roku Obcy. Czy czeka ten sam los, co inne strzelaniny z wykorzystaniem legendarnego super-zabójcy kina?

Dalsza część tekstu pod wideo

Organizm idealny 

Aliens: Fireteam - ogromna pustka po Izolacji
resize icon

Nie zamierzam z góry skazywać na komercyjną porażkę ujawnionego niedawno Aliens: Fireteam. Nie w tym rzecz. Dostępne materiały z rozgrywki mogą się nawet podobać. Ciężko się przyczepić do kwestii wykonania. Widoczne lokacje przypominają nieco swoje filmowe odpowiedniki, natomiast fabularnie gra umieszczona jest kilka lat po zakończeniu filmowej trylogii. Już teraz określa się tytuł mianem "Left4Alien", stawiającą na odpieranie kolejnych fal Xenomorphów, najlepiej ze znajomymi. Gra zaoferuje możliwość rozgrywki solo, lecz w tego typu produkcjach, to nigdy nie jest to samo. Podobnie jak koncentracja na jednym mocnym zagrożeniu niż kilkunastu przekalkowanych. Posłużę się klasyką, Obcy: 8 pasażer Nostromo oraz Obcy 3 Finchera mają jeden wspólny mianownik - świetnie eksponują morderczą naturę i błyskawiczną adaptację do każdych warunków imponującej bestii. Nie umniejsza to w żadnym stopniu legendy, jaką otoczona jest wizja Camerona. Nic z tych rzeczy, po prostu jestem zdania, że pojedyncze monstrum straszyło bardziej. Podobną tendencję udowodniły gry. 

A konkretniej, zrobiło to wcześniej wymienione Creative Assembly, znane z takich dawnych hitów jak Spartan: Total Warrior (2005). Obcy: Izolacja to prawdziwy drogowskaz jak powinno się prowadzić narrację, rozgrywkę oraz budować napięcie i filmową atmosferę. Rozpadająca się stacja Sevastopol to nic innego jak potężny odpowiednik klasycznego Nostromo. Z tym samym retrofuturystycznym przywiązaniem do szczegółów. Przede wszystkim, to koncentracja na jednym, inteligentnym i szalenie niebezpiecznym Obcym, który chodź podążał pewnymi algorytmami, lecz dawał iluzję zaawansowanej sztucznej inteligencji. Gra stanowiła totalną odmienność względem większości poprzednich tytułów z obcą formą życia. Szkoda, że do dzisiaj nie zdecydowano się na powstanie pełnoprawnego sequela, lub nawet obsługi trybu wirtualnej rzeczywistości, choć pierwotnie były takie plany. Niemal wszyscy są zgodni z faktem, iż Izolacja jest najlepszą w historii grą o tym niezwykłym uniwersum. Nadal czekamy na jakikolwiek ruch w temacie. Póki co, zostaje praca zespołowa w Fireteam.

(Nie)pokonani Marines

Aliens: Fireteam - ogromna pustka po Izolacji
resize icon

Skoro już jesteśmy przy Fireteam, przypomnijmy sobie jak w przeszłości prezentowały się wszelkiej maści trójwymiarowe strzelaniny z udziałem Xenomorphów. Uznany cykl Aliens vs. Predator w moim odczuciu wciąż ma swój klimat, ponieważ projektowano go z myślą o zachowaniu atmosfery z trzech różnych perspektyw. I to się udało, nawet w obu częściach wydanych jedynie na PC. Z gier natomiast bardzo zbliżonych do filmowej trylogii udał się jeszcze w miarę Alien Trilogy (1996, Acclaim). Okazał się zachowawczym shooterem, nie prezentującym nic więcej ponadto to co już oferował gatunek w tamtym czasie. Mimo wszystko grało się dość przyjemnie, nawet z bitmapowymi Obcymi, którzy jedynie biegli pod lufę dwuwymiarowej broni. Prawdziwym wyzwaniem okazał się jednak Alien Resurrection (2000, Fox Interactive) na PlayStation. Nawet z dzisiejszej perspektywy jestem w stanie uznać ten tytuł za niezły horror. Bazujący na czwartej części cyklu, Obcy: Przebudzenie dostarczał mocny klimat. Przemierzając kolejne sekcje USM Auriga, wszędzie było widać makabryczne dzieła Obcych, którzy atakowali często znienacka, przeskakując z sufitu na podłogę. Dla wielu gra okazała się trudna z uwagi na sterowanie, lecz w kwestii ogólnego klimatu, nie miała sobie równych. Choćby taką drogą można podążyć przy kolejnym projekcie, niż sieciowa strzelanina z kolonialnymi marines, których motywy wyczerpano za pośrednictwem gier niemal do maksimum. 

Ilość gier z Obcymi wyprodukowanych często w oparciu o elementy świata przedstawionego w "Decydującym Starciu" jest spora na tle reszty. Szkoda, że opierają się wyłącznie na likwidacji kolejnych fal uproszczonych pod kątem AI Xenomorphów. Gdyby twórcy niesławnego Aliens: Colonial Marines poszli chociażby tropem zbudowania atmosfery jak w Ressurection z PSX oraz dopracowali kwestie techniczne, nie byłaby to jedna z największych porażek w dziejach. Pamiętacie z jakim oszustwem marketingowym mieliśmy tutaj do czynienia, kiedy na E3 pokazano sklejony na potrzeby konferencji (przez studio Gearbox Software) fragment rozgrywki? Finalny produkt bardzo odbiegał od tamtej wersji. Tym samym grę w ciągu trzech miesięcy od premiery, dało się wyrwać za grosze. Od tamtej pory, mało kto odważył się podjąć kolejnej próby realizacji udanej strzelaniny w uniwersum. Teraz, nadzieja w Alien Fireteam, które choć nastawione głównie na kooperację, ma szansę jeszcze zaskoczyć na polu dobrze skonstruowanego modelu rozgrywki. Mimo wszystko, nadal marzeniem pozostaje kontynuacja świetnej Izolacji. 

Projekt - usługa?

Cold Iron Studios to obecnie zespół składający się z blisko 50 pracowników. Na oficjalnej stronie firmy widnieje informacja rekrutacyjna. Studio poszukuje wielu nowych członków ekipy. Obecni pracownicy mają doświadczenie głównie w grach MMO, zaś Fireteam ma zawierać kilka składowych elementów z tego gatunku. Być może gra zda egzamin na polu kilkuosobowej rozgrywki, najlepiej z podpiętymi headsetami, na wieczorne posiedzenia. Sądząc po ogłoszeniu na stronie Cold Iron, świeżo zatrudnione osoby będą odpowiedzialne za dalszy rozwój Aliens: Fireteam a to oznacza, że z czasem wydawca przekształci tytuł w grę - usługę. Z zawarciem mikropłatności, nowych dodatków w postaci skinów do postaci, nowymi misjami fabularnymi. Nie skreślam wizji Cold Iron, lecz oczekiwałbym w przyszłości czegoś znacznie bardziej ambitnego. Izolacji. 

Krzysztof Grabarczyk Strona autora
cropper