Woke i terminy w Dragon Age The Veilguard: "EA przyłożyło BioWare pistolet do głowy"

Gry
4347V
Dragon Age
Michał Porębski | Dzisiaj, 08:14
PS5 XSX|S PC
Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł

Po zamknięciu BioWare na światło dzienne wychodzi coraz więcej brudów pokazujących, jak od środka wyglądała praca pod dyktando Electronic Arts.

Głos ponownie zabrał były producent wykonawczy studia, Mark Darrah, który rozłożył na czynniki pierwsze bolesną historię powstawania Dragon Age: The Veilguard. Chociaż z boku mogło się wydawać, że twórcy mieli prawie dekadę na dopieszczenie gry, w rzeczywistości produkcja była jednym wielkim chaosem. Winne temu były ciągłe zmiany planów na szczycie korporacji i ruchome terminy, które trzymały zespół w nieustannym stresie.

Dalsza część tekstu pod wideo

Wszystko zaczęło się sypać jeszcze w 2017 roku, kiedy EA kazało rzucić ludzi dłubiących przy nowym Dragon Age do ratowania tonącego Anthema. Wtedy pierwotny, kameralny pomysł na grę poszedł do kosza, a na jego miejsce wskoczył projekt sieciowej gry-usługi, z której wydawca chciał wyciskać pieniądze przez lata.

Dopiero później, gdy w trakcie pandemii i przetasowań kadrowych ktoś na górze oprzytomniał i pozwolił wrócić do korzeni dla jednego gracza, okazało się, że na spokojne przemyślenie wszystkiego od nowa po prostu nie ma już czasu.

Największym przekleństwem zespołu były krótkie smycze czasowe, na jakich EA trzymało deweloperów. Początkowo celowano w końcówkę 2022 roku, a gdy było jasne, że zespół się nie wyrobi, wydawca nie dał im dwóch spokojnych lat na przebudowę fundamentów, tylko przesuwał premierę o kilka miesięcy.

Przez to twórcy przez niemal cały okres produkcji żyli z pistoletem przyłożonym do głowy, mając przed oczami metę oddaloną zawsze o góra kilkanaście miesięcy. W takich warunkach nikt nie odważył się na odważne kroki czy wyrzucenie słabych elementów do kosza - łatano tylko to, co już było, byle dowieźć kod na kolejny wyznaczony termin.

To właśnie w tym pośpiechu kryje się odpowiedź na pytanie, dlaczego finalna gra z jesieni 2024 roku tak bardzo rozczarowała starych wyjadaczy. Zamiast głębokich wyborów moralnych i ciężkich konsekwencji dostaliśmy spłyconą wydmuszkę, którą gracze po premierze bezlitośnie punktowali także za toporne dialogi, klimat „woke” i wciskanie współczesnej ideologii kosztem mrocznego fantasy.

Sam Darrah w swojej analizie skupia się wprawdzie wyłącznie na korporacyjnym zarządzaniu i uciekającym kalendarzu, pomijając kwestie światopoglądowe, ale wnioski nasuwają się same. Co więcej, przypomnieć możemy, że swego czasu wyciekła również informacja o kulturze pracy nad Mass Effect Andromeda. Ta gra finalnie miała powstać w 18 miesięcy, więc jeśli porównamy to z 3-5 latami produkcji większości sporych gier w PlayStation Studios, BioWare musiało tworzyć i kleić produkcje na szybko, byle zadowolić EA.

Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Dragon Age: The Veilguard.

Google Chcesz częściej widzieć nasze treści w Google? Dodaj do źródeł
Źródło: TwistedVoxel

Komentarze (72)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper