Polskie sklepy totalnie zwariowały. PS4 Slim kosztuje tyle, co PS5 na premierę
Rynek sprzętu do gier wideo w Polsce wszedł w fazę kompletnego absurdu cenowego. Ostatnie miesiące upłynęły pod znakiem gorących dyskusji na temat astronomicznych kwot, jakich sprzedawcy życzą sobie za PlayStation 5 Pro.
Nowa, ulepszona konsola Sony, wyceniana w zestawach z napędem i podstawką na bagatela 5–6 tysięcy złotych, stała się symbolem luksusu niedostępnego dla przeciętnego zjadacza chleba. Jak się jednak okazuje, cenowa spirala nie dotyczy wyłącznie najnowocześniejszych technologii - równie kuriozalne zjawiska rozgrywają się na przeciwległym biegunie, gdzie w elektromarketach wciąż zalega sprzęt z… poprzedniej epoki.
Jak zauważyła redakcja PPE, prawdziwym szokiem dla osób przeglądających oferty rodzimych sieci handlowych może być bowiem widok fabrycznie nowych egzemplarzy PlayStation 4 Slim. Konsola, która swoją premierę świętowała w 2016 roku, a której bazowa architektura pamięta jeszcze rok 2013, została wyceniona na niewiarygodne 1799–1999 złotych.
Przykładowo, zestaw obejmujący czarną konsolę z przestarzałym, wolnym dyskiem HDD o pojemności zaledwie 500 GB, pojedynczym kontrolerem DualShock 4 oraz dołączoną grą Call of Duty: Modern Warfare II kosztuje w znanych sieciówkach równe 1999 zł - dumnie wisząc w tzw. „strefie okazji” z opcją rozłożenia na raty.
Żądanie dwóch tysięcy złotych za jedenastoletnią technologię zakrawa na ponury żart, szczególnie gdy zestawimy tę kwotę z realiami obecnej generacji. W minimalnie wyższym przedziale cenowym, podczas promocji, gracze bez problemu mogą nabyć podstawowy model PlayStation 5 w wersji Digital lub dorzucić zaledwie kilkaset złotych do wariantu z szybkim napędem Ultra HD Blu-ray i błyskawicznym dyskiem SSD o pojemności 1 TB.
Kupowanie wysłużonego PS4 w cenie nowoczesnego PS5 mija się z jakimkolwiek sensem ekonomicznym, zwłaszcza że „piątka” oferuje pełną kompatybilność wsteczną i uruchamia te same gry w nieporównywalnie lepszej płynności.