Gamescom 2026 - graliśmy w Dragon’s Dogma 2: Dark Arisen - niby zimno, ale i tak spoko
Dragon’s Dogma 2 to jedna z tych gier, które od pierwszych minut zachwyciła mnie całą sobą, ale wiem, że są odbiorcy, którzy narzekali na pewne mankamenty. Podczas gamescomu 2026 miałam okazję sprawdzić przygotowane demo i zobaczyć, w jakim kierunku rozwija się ta przygoda.
Dark Arisen to przede wszystkim odblokowanie nowego regionu o nazwie Norgan, który położony jest na dalekiej północy. Ten obszar za chmurkami na mapie w podstawce to właśnie to, co Dark Arisen nam odblokuje. W porównaniu z terenami z podstawowej wersji Dragon’s Dogma 2 jest tutaj zdecydowanie surowszy klimat, czuć grozę i zdecydowanie jest mniej przyjaźnie w porównaniu z lokacjami z podstawki. Śnieg, skute lodem zbocza, ponura atmosfera zmieniają sposób odbierania świata i jego interaktywność sprawia wrażenie, że Norgan jest jednym z bohaterów dodatku.
Eksploracja to zdecydowanie mocniejszy atut gry, podstawka nigdy nie prowadziła gracza za rękę, ale przy Dark Arisen miałam potrzebę sprawdzenia każdego zakamarku, przez co moi towarzysze często upominali mnie, że zbaczam z drogi. W świecie ukryto relikty, które można poddawać ocenie u staruszki o imieniu Jiera. Relikty nie są jednak wyłącznie kolejnymi znajdźkami do kolekcji, ich zdobywanie prowadzi do odblokowania nowych broni o całkiem fajnych statystykach. No i tu podczas dema przepadłam. Zamiast patrzeć na cele z questa zastanawiałam się, co znajduje się za kolejnym wzgórzem, co w jaskini, przez co, ku zdziwieniu pana z obsługi na stoisku, walczyłam nie z jednym, a aż z dwoma bossami podczas dema.
Jak już o bossach wspomniałam - system znany z podstawowej gry nadal pozostaje jednym z najważniejszych elementów rozgrywki. Starcia są dynamiczne, a przede wszystkim efektowne. Przeciwnicy są zróżnicowani, atakują wszyscy jednocześnie, podchodzą do nas strategicznie, ba, w przypadku bossa musiałam się na niego wspiąć i wyszukać słabe punkty. Nowe umiejętności dają większą swobodę w budowaniu postaci i pozwalają dostosować sposób walki do konkretnych sytuacji.
W Dark Arisen mamy też nowe warianty przeciwników. Capcom nie ograniczył się do redesigu znanych nam już stworzeń. Nowe wersje potworów otrzymały dodatkowe skille i ataki, przez co musimy bacznie obserwować i adaptować się do sytuacji w danym momencie, a możemy nawet wykorzystywać elementy śnieżnego krajobrazu - jak np. skruszyć lód, przez co na przeciwnika spadają sople i zadają obrażenia. Wcześniej wspomniałam o tym, że udało mi się pokonać dwóch bossów, a nie jednego. Po rozmowie z panem z obsługi okazało się, że ten boss, na którego trafiłam był ogólnie bardzo łatwy do ominięcia - a szkoda, bo jego ataki oparte na lodzie dały mi mnóstwo zabawy i kilka razy otarłam się o śmierć. Jak już ogarnęłam jego ruchy to walka poszła raczej gładko.
Najważniejszym elementem dodatku jest jednak historia, na sam koniec dema zaprezentowano nam nową, tajemniczą bohaterkę, która wyruszyła do walki ze smokiem. Po ograniu dema wiem, że w Dark Arisen dostaniemy dobre rozwinięcie tego, co w podstawowej wersji się doskonale sprawdzało. Nadal mamy swobodę podróżowania, randomowe encountery i system walki, który generuje trudne do przewidzenia sytuacje.
Największą różnicę robi jednak atmosfera. Norgan jest zupełnie inne od wcześniej poznanych terenów. Soundtrack też zasługuje na pochwałę, doskonale uzupełnia to, co mamy przed oczami, jest ładny a zarazem podniosły i świetnie oddaje klimat nowego terenu. Po ograniu godzinnego dema Dark Arisen na gamescomie mój hype na dodatek wystrzelił ponad skalę, totalnie nie mogę się doczekać. Capcom w tak krótkim dla mnie czasie pokazał, iż w Dragon’s Dogma 2 jest potencjał na dalsze rozwijanie historii.