Wyśmiewali, ale kto śmieje się teraz? Twórcy Kingdom Come Deliverance nabijają się z ekspertów
Historia serii Kingdom Come: Deliverance to jeden z najbardziej imponujących sukcesów w branży gier ostatniej dekady, choć początki projektu były pełne niedowierzania ze strony ekspertów.
W 2011 roku, gdy czeskie studio Warhorse przedstawiło swoje ambitne plany stworzenia realistycznego RPG w realiach średniowiecza, napotkało opór nawet u twórców silnika CryEngine. Deweloperzy z firmy Crytek byli przekonani, że ich oprogramowanie nie nadaje się do obsługi gry o tak ogromnej skali.
Szczególne kontrowersje wzbudzała wizja wielkich bitew. Viktor Bocan, dyrektor projektowy Warhorse, wspomina, że Crytek z dumą deklarował możliwość wyświetlenia na ekranie zaledwie sześciu lub siedmiu w pełni animowanych postaci jednocześnie. Kiedy przedstawiciele czeskiego studia odpowiedzieli, że potrzebują ich od 200 do nawet 500, zostali po prostu wyśmiani. Mimo to, dzięki autorskim modyfikacjom technologii, twórcom udało się zrealizować wizję masowych starć z udziałem dziesiątek NPC-ów, co stało się znakiem rozpoznawczym pierwszej części.
Wydany w 2025 roku sequel, Kingdom Come: Deliverance 2, jeszcze mocniej udowodnił błąd niedowiarkom, zwiększając liczbę postaci niezależnych do 3000, z czego aż połowa przypada na samo miasto Kuttenberg. Sukces ten jest tym bardziej znaczący, że w 2011 roku wybór CryEngine był podyktowany jego ówczesną przewagą nad Unreal Engine 3, który nie był jeszcze tak rozwinięty.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Kingdom Come: Deliverance II.