Pierwsza od dawna krytyka Cyberpunk 2077. "Night City nie wygląda na prawdziwe, żyjące miasto"
Nate Purkeypile, były główny artysta pracujący przy takich hitach jak Fallout czy Skyrim, podzielił się swoimi przemyśleniami na temat wiarygodności światów w grach wideo.
Choć deweloper na samym starcie przyznał, że spędził z Cyberpunkiem 2077 świetny czas i bardzo lubi tę produkcję, to jednak jeden kluczowy element gry musi skrytykować - chodzi o miasto Night City. Jego zdaniem metropolia stworzona przez CD Projekt RED nie sprawia wrażenia prawdziwego, żyjącego miasta, szczególnie gdy zestawi się ją z serią Grand Theft Auto.
Według Purkeypile’a kluczem do stworzenia autentycznego otoczenia jest nie tylko skala, ale przede wszystkim systemy symulujące życie, które wymagają "dramatycznie większej" liczby testów. Weteran branży zauważył, że podczas gdy w produkcjach Rockstara gracz ma poczucie przebywania w rzeczywistej, funkcjonującej przestrzeni, w przypadku Cyberpunka ten aspekt po prostu "nie uderza na tym samym poziomie". Night City, mimo swojego wizualnego przepychu, pozostaje dla niego mniej przekonujące jako realna lokalizacja niż współczesne Los Santos.
Artysta zwrócił uwagę, że budowanie otwartych światów to sztuka wyboru między ogromną przestrzenią a jej gęstością i unikalnym klimatem. Jako przykłady udanego projektowania miejsc wymienił:
- Fallout: New Vegas - gdzie gęstość narracyjna buduje wiarygodność,
- The Legend of Zelda: Breath of the Wild - gdzie małe wioski doskonale oddają kulturę i historię świata, mimo pustych przestrzeni wokół.
Purkeypile uważa, że Night City brakuje tej specyficznej autentyczności, która sprawia, że zapominamy o przebywaniu wewnątrz gry. Choć wielu fanów broni wizji CD Projekt RED, wskazując na futurystyczny i oniryczny klimat sci-fi, dla twórcy Fallouta fundamentem pozostaje to, jak miasto zachowuje się względem gracza. Jego zdaniem Rockstar wciąż dzierży palmę pierwszeństwa w tworzeniu cyfrowych miast, które wydają się mieć własne życie, niezależne od działań bohatera.