Końcówka Widma Wolności wywołała uśmiech na twarzy? Epilog Cyberpunk 2077 miał wyglądać zgoła inaczej
Igor Sarzyński, dyrektor kreatywny nadchodzącej kontynuacji gry, podzielił się fascynującymi informacjami na temat procesu powstawania dodatku Phantom Liberty.
Okazuje się, że finałowe sceny rozszerzenia mogły wyglądać zupełnie inaczej. W pierwotnych założeniach epilog miał być znacznie mroczniejszy i dziwniejszy, jednak w miarę krystalizowania się głównej osi fabularnej, zespół uznał, że ta wizja przestała pasować do ostatecznego tonu i tematyki opowieści.
Sarzyński podkreślił, że produkcja gry to nieustanny proces balansowania między wycinaniem a dodawaniem elementów. Jako przykład podał kultową już scenę tańca z Alex, która - w przeciwieństwie do mrocznego epilogu - została wprowadzona do gry bardzo późno. Twórcy uznali wówczas, że gracze potrzebują chwili wytchnienia i osobistego, lekkiego momentu pośród wszechobecnego napięcia i szpiegowskiej intrygi. Te zmiany pokazują, jak ewoluuje "zbiorowa psychika" projektu, zanim stanie się on gotowym dziełem sztuki.
Według reżysera, gry wideo to "wielowymiarowe, interaktywne dzieła inżynierii", w których priorytety muszą się zmieniać, aby dowieźć najlepszy możliwy produkt na czas. Wyjaśnił, że wiele pomysłów trafia na koniec kolejki nie dlatego, że są złe, ale z powodu ogromnej złożoności "świata wewnątrz świata", jakim jest w tym przypadku Night City. To wyznanie rzuca nowe światło na to, czego możemy spodziewać się po sequelu - deweloperzy wyciągnęli wnioski z pierwszej części i kładą teraz ogromny nacisk na spójność emocjonalną każdej sceny.
Mimo wielu zmian w trakcie produkcji i burzliwej historii po premierze, Cyberpunk 2077 okazał się gigantycznym sukcesem. Do stycznia 2026 roku podstawowa wersja gry znalazła ponad 35 milionów nabywców, a sam dodatek Phantom Liberty rozszedł się w nakładzie 10 milionów egzemplarzy.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Cyberpunk 2077: Widmo wolności.