Diablo masakrowane. Twórca mówi o nieodwracalnym zniszczeniu marki Blizzarda i atakuje producenta
Na przełomie roku w mediach społecznościowych doszło do ostrej wymiany zdań między Thomasem Mahlerem, szefem Moon Studios (twórców serii Ori), a Mikiem Ybarrą, byłym prezesem Blizzarda.
Konflikt rozpoczął Mahler, który promując swoją najnowszą grę No Rest for the Wicked, uderzył w gigantów gatunku action RPG. Stwierdził on prowokacyjnie, że każdy może dobrze wyglądać w Diablo 4 czy PoE2, sugerując, że te produkcje nie wymagają od graczy takich umiejętności, jak jego nadchodzące dzieło. Na te zaczepki zareagował Ybarra, radząc Mahlerowi, by pozwolił swojej grze "stać na własnych nogach" zamiast budować marketing na krytykowaniu konkurencji.
Prawdziwa lawina oskarżeń ruszyła jednak, gdy Mahler zarzucił Ybarrze nieodwracalne zniszczenie marki Diablo. Deweloper nie szczędził mocnych słów, twierdząc, że pod wodzą Ybarry seria, która niegdyś była symbolem najwyższej jakości zachodniego gamedevu, zamieniła się w jednorękiego bandytę nastawionego na mikrotransakcje.
Jako przykład podał głośną sprawę zestawu z wirtualnym koniem za 65 dolarów, co określił mianem braku szacunku do fanów i spuścizny Diablo 2. Według Mahlera to właśnie przez korporacyjne podejście Blizzard stracił koronę gatunku na rzecz mniejszych studiów, a teraz kawałek tego tortu chce zabrać oryginalny twórca Ori wraz ze swoim No Rest for the Wicked.
Atmosfera stała się jeszcze gęstsza, gdy dyskusja zeszła na grunt osobisty. Mike Ybarra zasugerował, że Mahler zachowuje się desperacko i wbił mu szpilę, przypominając o trudnej przeszłości Moon Studios we współpracy z Microsoftem. Dodał również lekceważąco, że on sam nie musi już pracować, podczas gdy Mahler musi, sugerując swoją finansową wyższość po odejściu z Blizzarda. Szef Moon Studios szybko skontrował ten argument, podkreślając, że pracuje z pasji i miłości do gier, a nie z przymusu, przy okazji kpiąc z "uścisku dłoni" i odprawy, jaką Ybarra otrzymał po masowych zwolnieniach w Microsofcie.
Cały spór, zakończony przez Mahlera sarkastycznym stwierdzeniem bez urazy, pokazuje narastające napięcie między niezależnymi twórcami a korporacyjnym modelem tworzenia gier na początku 2026 roku. Podczas gdy fani podziwiają Mahlera za bezkompromisowe punktowanie chciwości wydawców, krytycy wytykają mu toksyczność i brak profesjonalizmu w atakowaniu kolegów z branży.
Interesuje Cię ten tytuł? Sprawdź nasz poradnik do Diablo IV.