Oscary bez filmów Netfliksa?
W końcówce ubiegłego tygodnia doszło do, zaledwie drugiego w historii, zamkniętego zebrania członków Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej. Jednym z tematów spotkania były filmy Netfliksa.
Tuż przed 90-tą galą wręczenia Oskarów członkowie Akademii debatowali o gwałtownych zmianach jakie następują na polu dystrybucji filmów, oraz praktyk jakie stosuje Netflix, aby umożliwić swoim produkcjom wzięcie udziału w oskarowym wyścigu.
1922 - pierwszy zwiastun produkcji Netfliksa
Według części członków tego gremium, należy tak zaostrzyć regulamin, aby uniemożliwić gigantowi walkę o złotą statuetkę. Netflix czyni to poprzez emisję filmu przez tydzień w minimalnej ilości kin. Zdaniem osób, które są przeciwne produkcjom tego serwisu , powinny one walczyć tylko i wyłącznie o Emmy, gdyż „zubożają one Oskary”.
Innym z tematów jakie poruszono na spotkaniu miała być promocja samych kandydatów walczących o nominację. Wielu członków nie jest zadowolonych z obecnej formy, podkreślając, iż dystrybutorzy zamiast merytorycznych seansów, wybierają obfite bankiety.
Wciąż jest za dużo bankietów z homarami, a za mało pokazów filmów.
Kilku z młodszych członków stowarzyszenia zwróciło jednak uwagę na zmieniające się czasy i preferencje samych widzów, które widoczne są w spadających zyskach wielkich wytwórni.
Oczywiście wciąż nie zapadły żadne oficjalne decyzje, być może nadchodzące wielkimi krokami Opowieści o rodzinie Meyerowitz (utwory wybrane) i przede wszystkim przyszłoroczny The Irishman będą wyznacznikiem tego w jakim kierunku uda się Akademia.