Podaj cegłę

BLOG RECENZJA GRY
14V
user-93393 main blog image
MajinYoda | Dzisiaj, 11:42
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Ostatnio bardzo rzadko recenzuję gry wideo – zwykle nie mam czasu w nie grać, a i „kupka wstydu” rośnie... Czasem coś zacznę, rozgrzebię, ale potem nie mam kiedy skończyć. Niemniej, dzisiejsza gra to produkcja bardzo mała, więc jakoś dałem radę ;).

I pisząc „mała” mam na myśli czas rozgrywki – ukończenie jej (wszystkie misje na 100%, ale bez znajdziek) zajęło mi niecałe 23 godziny. I nic w tym dziwnego - w końcu jest to wydany w 2023 roku WW2 Rebuilder: Cities from the Ashes polskiego studia Madnetic Games, wydana przez PlayWay. Za grę zapłaciłem niecałe 30 zł (z DLC) na promce i uznałem, że warto napisać jej recenzję. A co!

Odbuduj mi świat

Jak łatwo domyślić się z tytułu, naszym zadaniem jest odbudowa miast (choć raczej ich niewielkich obszarów) po Drugiej Wojnie Światowej. W trakcie naszej misji odwiedzimy trzy kraje: Wielką Brytanię, Niemcy i Francję, wcielając się w trzy różne postacie. Jako bonus jest też Polska – jako sandbox, w którym budujemy co nam się podoba z elementów odblokowanych w głównych misjach. Tych jest 10 (+2 w DLC – polecam kupić). Sama gra została stworzona na Unreal Engline, więc wygląda całkiem przyjemnie. W zasadzie, jak większość gier zbudowanych na tym silniku ;). Nie bardzo mam tu o czym pisać - ot, standard dla gier na UE.

Celem gry, zgodnie z tytułem, jest odbudowanie poszczególnych lokacji, zgodnie z wytycznymi każdej misji. Zanim jednak weźmiemy się do tworzenia, najczęściej trzeba oczyścić teren, dzięki czemu zdobywamy „surowce”, czyli metal, drewno, cegły i gruz. Te musimy nosić przy sobie, ale nasze „kieszenie” są ograniczone. Tu z pomocą przychodzą kontenery, zwykle wygodnie rozłożone po całej mapie, lub mobilne (o pojazdach za chwilę).

Oczywiście, do rozbiórki potrzeba sprzętu. Mamy więc do dyspozycji młot (bo bez młota to nie robota :D), palnik (do cięcia metalowych elementów) i łopatę (do zbierania tego, co zostanie). Dodatkowo, w nasze ręce trafia szpachelka (użyteczna w tylko jednej misji…), wałek do malowania (użyteczny w jednej lub dwóch misjach…) i szczotka (przydatna do czyszczenia ścian i plakatów-znajdziek). I tu muszę pochwalić prostotę – nie było sensu dodawać zbyt wiele narzędzi, skoro to wystarczy, prawda? Do tego dochodzi jeszcze crafting – używając wspomnianych surowców lub specjalnych punktów (które dostajemy za odhaczanie kolejnych punktów z listy) możemy dokupić małą drabinę, rusztowanie (wraz z jego powiększeniem) i elementy wystroju. Tych ostatnich jest bardzo dużo i z ich pomocą upiększamy lub ożywiamy odbudowane lokacje.

Przy narzędziach warto wspomnieć o pojazdach. Tych jest całkiem sporo, ale najczęściej pojawiają się dwa: spychacz i dźwig z podczepianą „kulą” do rozbiórek. Poza nimi w misjach pojawiają się między innymi: dźwig portowy, jeep z przyczepką (a na niej pojemniki na surowce), ręczna drezyna (także z pojemnikami) oraz… rower (mało użyteczny). Ogólnie, rodzajów pojazdów jest sporo i zawsze są tak dobrane, by ułatwić nam pracę.

Na koniec wymieniania zalet wspomnę o najważniejszym – zadaniach. Te są mocno zróżnicowane: a to remontujemy uszkodzoną stację kolejową, a to trzeba odbudować kawałek katedry czy usunąć uszkodzone fragmenty mostu i postawić go od nowa. Albo trzeba wyremontować Diabelski Młyn lub pociąć na kawałki czołg. Do tego wszystkiego dochodzą zadania poboczne, minigierki (np. rozbrajanie bomby), wspominane upiększenia, możliwość wybrania co zbudujemy jakimś miejscu (np. plac zabaw a może urokliwą restaurację?) i rozmaite znajdźki (w tym „historie” danego miejsca, przedstawione z perspektywy osoby biorącej udział w wojnie). Wszystko po to, by otrzymać 5 gwizdek, które potem wymieniamy na ulepszenia typu szybsze poruszanie się, większe kieszenie na surowce czy rzut młotem (nie polecam – rzuciłem raz i efekt był mizerny). W wykonaniu zadań głównych i pobocznych bardzo pomaga kompas à la Skyrim i zdolność podświetlania elementów działająca jak Revelio.

Zburzony obraz

Tak sobie chwalę i chwalę, ale trzeba przejść do narzekań. Na początku wspomniałem, że mamy trójkę bohaterów – problem w tym, że nie wiem po co… Ich historie są niby przedstawione pokrótce na początku każdego zadania, ale jakoś mało mnie one interesowały. Inna sprawa, że są to praktycznie jedyne głosy, jakie usłyszymy w grze. Poza nimi jest kilka nagrań głosowych w znajdźkach i… tyle. Całą resztę „fabuły” stanowi tekst (w wersji angielskiej pojawiają się w nim literówki). Zresztą, dźwięków w grze praktycznie nie ma - trzeba sobie podczas grania włączyć np. jakiś podcast lub audiobook.

Ale to w sumie nic, bo opowieści naszych postaci nie mają żadnego wpływu na rozgrywkę. Jest jednak coś, obok czego nie sposób przejść obojętnie – beznadziejna fizyka obiektów. W tego typu grze można by się spodziewać, że taki element będzie ważny i dopracowany – nic z tego. Małe elementy (np. cegły) potrafią latać nieskoordynowanie; kilka razy zdarzyło się, że uderzona młotem deska poleciała gdzieś i nie mogłem jej podnieść (wyleciała poza mapę lub wpadła pod teksturę – pewny nie jestem). A raz nawet jeden element wymagany przez misję (bojler czy coś takiego) zaklinował się w powietrzu (!) i nie mogłem go pociąć, a tym samym – ukończyć misji. Musiałem wyjść do menu i wczytać zapis, by gra łaskawie mi go odblokowała.

Pojazdy także mają tendencję do dziwnych zachowań. Ot, spychacz najedzie na coś i za nic nie zjedzie. Albo kula do rozbiórek zacznie orbitować wokół ramienia dźwigu lub, co gorsza, wpadnie bez żadnej przyczyny pod teksturę niezniszczalnego budynku (!). Na szczęście, twórcy zdają sobie sprawę z tego typu problemów i w menu mamy opcję zresetowania zarówno naszej postaci jak i wszystkich pojazdów. I niby już jest w porządku, ale… nie jednak nie. Bo przycisk działa na pojazdy, co oznacza, że takiej kuli do rozbiórek nie zresetuje. Do tego trzeba zrobić to, co pisałem wcześniej - wyjść do menu i wczytać zapis.

Jednak nie skończyłem jeszcze marudzenia, oj nie. Wspomniana zdolność do podświetlania obiektów nie zawsze chce te obiekty faktycznie podświetlać. Na jednej mapie biegałem w kółko jak oszołom, szukając dwóch elementów do uszkodzenia i spamując ctrl, by w końcu zauważyć, że są one przybite powyżej markiz, choć „Revelio” wcale mi ich nie pokazywało - dziwne.

Ostatnim zarzutem, jaki muszę postawić, jest zdecydowanie zbyt mała ilość map. Czułem ogromny niedosyt, gdy zakończyłem grę i zastanawiałem się nad pierwszymi zdaniami niniejszej recenzji. Ale, może za jakiś czas wyjdzie kolejne DLC z dodatkowymi lokacjami? Przydałoby się.

Oceń bloga:
1

Ocena - recenzja gry WW2 Rebuilder

Atuty

  • Przyjemna rozgrywka
  • Zróżnicowane misje
  • Ciekawe znajdźki
  • Nawet ładna wizualnie (bo to Unreal Engine)
  • Typowy symulator od PlayWay
  • Krótka (jeśli ktoś lubi krótkie gry)

Wady

  • Źle działająca fizyka!
  • Nieliczne, ale czasami irytujące błędy
  • Poza promocją dość droga, jak na ilość zawartości
  • Zbyt krótka (jeśli ktoś nie lubi krótkich gier)
  • Taka sobie "fabuła"
MajinYoda

MajinYoda

WW2 Rebuilder: Cities from the Ashes to całkiem typowy symulator wydany pod skrzydłami PlayWay – ma wady, wiele elementów dałoby się zrobić lepiej, ale jest niesamowicie grywalny. Jednakże, patrząc na obecną cenę (87 zł w bundle’u z DLC!) raczej wstrzymałbym się na Waszym miejscu z zakupem, czekając na kolejną promkę. Warto jednak zagrać w demo i/lub Prolog, by przekonać się samemu. Do zobaczenia!
Grałem na: PC

Komentarze (0)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper