Kulinarne rewolucje
Z racji takiej, że wczoraj miała miejsce bardzo ciekawa dyskusja na temat rodzajów pizzy, kto jakie lubi, powstała również grupa wygnańców jedzących pizzy z brokułami oraz opozycja jedzących pizzy z ananasami. Do bloga mnie również zachęcił Adzio ukrywający sie jako FEZco. Nie przedłużając, zapraszam do bloga!

Zacznijmy od bardzo podstawowej rzeczy. Nie każdy wie, że kuchnia Włoska jest też często nazywana kuchnią biedaków, dlaczego?
Włoska kuchnia często zawiera w sobie dużą ilość ważyw, przypraw i wyrobów mącznych, a większość najsłynniejszych potraw jak różnego rodzaju makarony czy pizze to właśnie potrawy biedaków. Czas zagłębić się trochę bardziej w historię pizzy w takim razie.
Wyobraźcie sobie biedny dom w renesansowych czasach. Ludzie zajmowali sie głównie uprawą i transportem, a włosi przerzywali okres, w którym bardziej liczyła się sztuka, niż cokolwiek innego. W domach z młynem jedyne co matki posiadały to mąkę i warzywa z upraw więc z braku laku trzeba było coś dzieciom dać. Tak więc powstała pizza. Prosty placek ze wszystkim co sie dało, upieczony w piecu i podany na stół. Mija kilkaset lat i jest to jedna z najpopularniejszych i najbardziej rozpoznawalnych potraw włoskiej kuchni!

Teraz Pizza kojarzy sie z przyjemną atmosferą w barze z kolegami, piwem, lub wesołym czasem kiedy mama wracając z pracy uświadamia domowników, że jest zmęczona i na obiad będzie pizza! Na szczęście teraz rodzajów tego placka mamy od groma i każdy znajdzie coś dla siebie. Od brokułów przez oliwki aż do ananasa, przy kompanii wielu sosów czosnkowych, ketchupowych itd.
Wczoraj słynna dyskusja wywołała się po wypowiedzi sajtowego buraka Laughtera, że zjadłby sobie Hawajską. Shitstorm is coming. Cała rzesza buntowników zaczęła go traktować jak "człowieka gorszego sortu", bo lubi taką, a nie inną pizze. Serio? Hawajska jest świetna i nie rozumiem jak FEZco może mieć po niej sraczke. Do rozmowy włączył się też tyran aka Musiol i stwierdził, że nam nic nie pomoże, a on woli pizze z brokułami

Wywołała się dyskusja na dobrą godzinę jak nie dłużej i przepychanie kto ma racje, no ale przynajmniej było ciekawie. Blog nazywa się kuchenne rewolucje, a nie pizzowe, bo dziś rano jedna osoba przebiła całkowicie wczorajsze spekulacje odnośnie naszych przepychanek.
KraZislaw - "Ostanio jadłem wegańskiego burgera z samych warzyw..."

Pachnie jak burger, wygląda jak burger ale to nie jest BURGER! Jak w ogóle można tak bardzo zbeszcześcić tą cudowną potrawę jakimiś wegańskimi przesłankami. Burger zawiera w sobie wołowinę (nie kurczaka!), z odpowiednio pikantnymi sosami, mięso stanowi całość i daje nam świetną kompozycje nazywaną burgerem...
Kolejnym ważnym i nie pomijalnym tematem był sernik. Otóż sernik to ciasto przyrządzane na wiele sposobów w zależności od rodzinnej tradycji. Desti niestety się wychylił i tego niestety już nie mogłem odzobaczyć
Desti - "Ja to lubie sernik z rodzynkami"
Gusta gustami, ale na prawde nie moge zrozumieć jak można jeść sernik w takiej postaci. Żeby nie powstała fala spekulacji: Próbowałem, jadłem, skończyło sie na wyrzuceniu rodzynek, bo to po prostu nie współgra ze sobą w żaden możliwy sposób. Niestety znaleźli się też obrońcy i sernika z rodzynkami, więc tak jak już pisałem, o gustach i guścikach się nie rozmawia...
