Play MORE #181 - The Precinct

BLOG RECENZJA GRY
134V
user-49414 main blog image
drunkparis | Dzisiaj, 01:03

Obecnie gry z otwartym światem najczęściej skupiają się na dynamicznej akcji lub nietypowej fantastyce. Produkcja brytyjskiego studia wyróżnia się jednak odmiennym podejściem. To tytuł, który stara się odnaleźć swoje miejsce wśród gier o tematyce detektywistycznej, łącząc oryginalne mechaniki z intrygującymi pomysłami. Choć nie wszystko wypada tu bezbłędnie, całość stanowi interesujący i świeży koncept rozgrywki.

 

 

Fabuła kręci się wokół Nicka Cordella Jr., początkującego funkcjonariusza, który dołącza do komisariatu policji w Averno – upadającym mieście, gdzie przestępczość szerzy się na każdym kroku. Jego głównym zadaniem jest walka z bezprawiem, jednak prawdziwą motywacją bohatera staje się rozwikłanie zagadki śmierci ojca – odznaczonego weterana i wzoru dla całych organów ścigania. W drodze do celu wspierać go będzie doświadczony oficer Kelly, mentor bohatera, który wkrótce odchodzi na emeryturę i przekazuje mu podstawy policyjnego fachu.

Od strony narracyjnej tytuł czerpie pełnymi garściami z kina policyjnego lat 80., oferując charakterystyczny klimat buddy cop – wraz ze wszystkimi zaletami i wadami, jakie niesie ten gatunek. Przejście głównej osi fabularnej zajmuje około 10–12 godzin, co wydaje się być w pełni wystarczającym czasem na obcowanie z tą produkcją.

RECENZJA W YOUTUBE

Gra została podzielona na dni, a każdy z nich rozpoczyna się rutynowo na posterunku policji. To właśnie tam gracz wybiera, jakie zadanie chce podjąć – może to być patrol uliczny radiowozem, piesze obchody, wystawianie mandatów za parkowanie czy nawet ściganie przestępców helikopterem. Pod tym względem tytuł oferuje zaskakująco rozbudowaną mechanikę. Przykładowo: zatrzymując kierowcę za brawurową jazdę, gracz musi najpierw sprawdzić jego tożsamość i przeszukać kieszenie, zanim podda go testowi trzeźwości. Procedury są tu kluczowe – można je naginać, a nawet nadużywać władzy, lecz konsekwencje takich działań prędzej czy później dosięgną grającego.

Istotną rolę odgrywa tutaj posterunek, który mocno akcentuje konieczność przestrzegania właśnie tych policyjnych procedur Każde odstępstwo – od zaczepiania przechodniów bez sprawdzenia dokumentów, przez nadużycie siły wobec cywilów czy wystawianie fałszywych mandatów, aż po nieuzasadnione ataki – skutkuje mniejszą liczbą zdobywanych punktów doświadczenia. Nie traci się już zebranych PD, ale codzienne zyski maleją, co spowalnia awans i opóźnia dostęp do drzewka ulepszeń. A warto je rozwijać: typowe bonusy w rodzaju większej odporności na obrażenia czy powiększonego magazynka potrafią uratować skórę w trakcie strzelanin, a możliwość wzywania ciężkich furgonetek i blokad drogowych bywa bezcenna w finałowych pościgach.

System nagradzania za skrupulatność ma sporo uroku – można samemu zdecydować, jakie dokładnie zarzuty postawić podejrzanemu, a następnie własnoręcznie odprowadzić go na komisariat, by zgarnąć dodatkowe PD. Można też zlecić tę część procedury automatyce i w tym czasie patrolować ulice, zamiast wypełniać sterty formularzy przy biurku.

Na dalszym planie toczy się jednak większa historia. Długoterminowym celem Nicka Cordella jest rozbicie dwóch lokalnych gangów i doprowadzenie ich przywódców za kratki. Aby tego dokonać, trzeba systematycznie zbierać dowody, co w praktyce sprowadza się do codziennej policyjnej pracy – tej samej, która na co dzień pochłania większość czasu. Nie oznacza to jednak monotonii. Nawet rutynowy patrol może nieoczekiwanie przerodzić się w brawurowy pościg ulicami Avernus albo strzelaninę w samym środku skrzyżowania. Przykładem jest wątek seryjnych morderstw, w którym Nick Cordell wciela się w detektywa i prowadzi pełnoprawne śledztwo, mające na celu schwytanie zabójcy. Takie misje wybijają gracza z rutyny i wnoszą do gry odświeżający powiew – bez nich wielu odbiorców mogłoby zrezygnować z dalszej zabawy w połowie kampanii. Generalnie miasto żyje własnym rytmem, a przestępczość naprawdę nigdy tu nie śpi.

Niestety, inaczej wygląda sytuacja z pobocznymi zadaniami, które również pojawiają się w trakcie historii. Choć mają one stanowić dodatkowe wyzwanie – np. identyfikację kierowców na ulicach – w praktyce są powtarzalne i mało angażujące. W rezultacie nie tylko nie wnoszą wartości do rozgrywki, ale wręcz mogą potęgować wrażenie monotonii.

The Precinct nadaje izometrycznemu światu Averno niezwykle atrakcyjny wygląd dzięki umiejętnemu wykorzystaniu silnika Unity. Aglomeracja tętni życiem – ulice są zatłoczone przechodniami, architektura nawiązuje do stylistyki lat 80., a różnorodne budynki podkreślają dynamikę tego miejsca. To właśnie ta dbałość o szczegóły sprawia, że całość wydaje się autentyczna i pełna charakteru.

Największym magnesem dla starszych graczy jest jednak wyraźne podobieństwo do klasycznych odsłon Grand Theft Auto. Tak jak tam, tak i tutaj miasto jest przesiąknięte przestępczością, a starcia gangów i uliczne konflikty czają się niemal na każdym rogu. Dynamiczny cykl dnia i nocy oraz zmieniające się warunki pogodowe tylko wzmacniają to skojarzenie, przenosząc odbiorców w klimat dawnych hitów Rockstara. Trudno nie odnieść wrażenia, że to właśnie GTA stanowiło główną inspirację przy projektowaniu struktury świata, co czyni ten tytuł swoistym hołdem dla klasyki.

Jednocześnie gra nie jest jedynie nostalgicznym powrotem do przeszłości. Projekt graficzny łączy w sobie elementy retro z nowoczesnością: ezoteryczna, nieco nietypowa kamera i ciepłe palety barw przywodzą na myśl stare tytuły, podczas gdy trójwymiarowe modele, odbicia światła i współczesne efekty wizualne nadają całości świeżości. To ciekawe połączenie dwóch epok gier – rozwiązanie rzadko spotykane, a tutaj wykonane z dużym wyczuciem.

Walka i potyczki są całkiem dobrze zaprojektowane, choć niepozbawione wad. Strzelaniny zachęcają do korzystania z osłon oraz celownika z dynamicznym wskaźnikiem dla każdej broni. Rozwiązanie to działa przyzwoicie, ale nie daje takiej precyzji ani satysfakcji, jak klasyczne celowanie z perspektywy trzeciej osoby. Z kolei zatrzymywanie podejrzanych sprowadza się do minigry polegającej na wciskaniu odpowiednich przycisków. Choć mechanika jest dość schematyczna, daje poczucie siły w trakcie obezwładniania i skutecznie prowadzi do zakucia złoczyńców w kajdanki.

Wspomniane piesze patrole polegają na przemierzaniu ulic w poszukiwaniu zakłócających porządek obywateli, wystawianiu mandatów czy karaniu kierowców za różne wykroczenia. W trakcie takich patroli zdarza się również aresztowanie bardziej problematycznych osobników.

Podobnie wygląda służba parkingowa, która sprowadza się do wypisywania mandatów dla kierowców parkujących przy hydrantach, na chodnikach czy pod prąd. Patrole samochodowe są już bardziej złożone – pozwalają na wykonywanie wszystkich działań znanych z pieszej służby, ale dodatkowo narażają policjanta na poważniejsze zdarzenia, takie jak potrącenia, ucieczki z miejsca wypadku czy nawet zabójstwa drogowe. W razie potrzeby można również sprawdzać podejrzane pojazdy poprzez kontakt z dyspozytorem, co często prowadzi do zatrzymań i dalszych dochodzeń.

Patrole helikopterowe nie pozwalają bezpośrednio walczyć z przestępcami, ale są niezwykle przydatne w śledzeniu ich z powietrza i naprowadzaniu jednostek naziemnych przy pomocy reflektora. Obserwowanie policyjnych pościgów z tej perspektywy przypomina najbardziej spektakularne akcje znane z amerykańskich relacji telewizyjnych. Niestety, unosząc się nad ziemią, gracz staje się w dużej mierze bezradny – musi polegać na sztucznej inteligencji, która nie zawsze radzi sobie z doprowadzeniem przestępców przed wymiar sprawiedliwości.

Nieźle wypadają także pościgi, głównie dzięki dopracowanemu modelowi jazdy. Choć pojazdy oglądane z izometrycznej perspektywy kamery wyglądają nieco zabawkowo, prowadzą się zaskakująco realistycznie. Czuć ich masę, gdy z amerykańskim rozmachem wchodzimy w zakręty z zaciągniętym hamulcem ręcznym. Kiedy wokół uciekającego przestępcy zacieśnia się konwój radiowozów, gra przywodzi na myśl kultowego Drivera z pierwszego PlayStation bardziej niż klasyczne, dwuwymiarowe odsłony GTA – tyle że oglądanego z perspektywy nisko lecącego drona.

Równie udany jest zestaw pojazdów oddających ducha epoki: od nieoficjalnych odpowiedników Mustangów i Chevroletów, przez furgony rodem z Drużyny A, po charakterystyczne, kanciaste radiowozy Caprice trzeciej generacji. Zachwyca także oprawa wizualna – subtelne kontury karoserii nadają autom niemal ilustracyjny charakter, a migoczące nocą syreny malują na mokrych ulicach delikatną, niebiesko-czerwoną poświatę.

Choć Unity bywa kojarzone z ograniczeniami, w przypadku The Precinct twórcy udowodnili, że świetnie znają możliwości silnika. Rezultat to oprawa wizualna na bardzo przyzwoitym poziomie – jedna z największych sił gry. Forma miasta, atmosfera oraz unikalny styl graficzny skutecznie rekompensują niedociągnięcia rozgrywki. Mimo że niektóre etapy gry wydają się powtarzalne, raczej nie ma się dość samego eksplorowania. Spacer po mieście pozostaje przyjemnością samą w sobie i nawet jeśli powtarzalność mechanik daje o sobie znać, to właśnie świat tytułu sprawia, że chce się do niego wracać.

Jednak mimo wykorzystania silnika Unity – znanego z lekkości i dobrej optymalizacji – produkt nie zawsze prezentuje się tak stabilnie, jak można by tego oczekiwać. O ile w zamkniętych przestrzeniach gra działa płynnie i utrzymuje wysoką, równą liczbę klatek na sekundę, o tyle w gęsto zaludnionych fragmentach miasta wydajność wyraźnie spada. W takich momentach animacja potrafi szarpać, a liczba FPS-ów jest mocno niestabilna. Co prawda tytuł pozostaje grywalny nawet na słabszych konfiguracjach sprzętowych, ale nie należy liczyć na utrzymanie stałej, wysokiej płynności w każdej sytuacji.

Dodatkowym mankamentem są drobne błędy, głównie związane z zachowaniami NPC-ów. Choć bywają zauważalne, na ogół nie przeszkadzają w rozgrywce i można się spodziewać, że twórcy wyeliminują je w kolejnych aktualizacjach.

Na atmosferę tytułu ogromny wpływ ma także warstwa audio, która jest bardzo mocną stroną gry. Ścieżka dźwiękowa łączy w sobie elementy jazzu i bluesa, przywołując klasyczny klimat noir, a jednocześnie pozostając atrakcyjną również dla współczesnego odbiorcy. W wielu momentach muzyka buduje poczucie tajemnicy i nieustannego zagrożenia, idealnie komponując się z wizją miasta pogrążonego w przestępczości. Szczególnie efektownie wypada sekwencja otwierająca grę – specjalnie skomponowany utwór od razu wprowadza gracza w klimat opowieści rodem z kryminału.

Pod względem dźwięku otoczenia i udźwiękowienia technicznego tytuł prezentuje się bardzo solidnie. Odgłosy syren, policyjnych radiostacji, gwaru ulicznego czy nawet kroków Nicka na schodach zostały nagrane z dużą dbałością o detale. Również aktorstwo głosowe stoi na przyzwoitym poziomie – szczególnie głos głównego bohatera, który z wyczuciem oddaje jego wewnętrzne rozdarcie i poczucie zwątpienia. W efekcie to właśnie oprawa dźwiękowa, zaraz po stronie wizualnej, jest filarem produkcji. Muzyka i dubbing nie tylko potęgują immersję, ale też skutecznie równoważą mankamenty rozgrywki, sprawiając, że całość wypada bardziej przekonująco.

The Precinct to bez wątpienia tytuł interesujący – pełen akcji, napięcia i scen przywodzących na myśl klasyczne policyjne seriale. Jego największym atutem pozostaje rozbudowana mechanika, pozwalająca naprawdę poczuć smak codziennej pracy stróża prawa. Niestety, całość nie jest wolna od wad – powtarzalność zadań pobocznych skutecznie obniża poziom immersji. To nie produkcja pozbawiona skaz, ale zdecydowanie taka, którą warto sprawdzić – choćby dla klimatu i kilku naprawdę efektownych momentów.

Oceń bloga:
6

Ocena - recenzja gry The Precinct

Atuty

  • Oryginalna tematyka.
  • Klimat miasta.
  • Jazda i pościgi.
  • Ciekawy system incydentów.

Wady

  • Ograniczona interakcja.
  • Mniej treści niż sugeruje koncept.
  • Problemy techniczne.
  • Po dłuższym czasie zgłoszenia zaczynają się powtarzać.
Avatar drunkparis

drunkparis

Z racji, że funkcje PPE nie pozwalają napisać recenzji bez wystawienia oceny, każda opisywana przeze mnie gra otrzyma najniższą możliwą notę. Oceny tej nie należy w żaden sposób brać pod uwagę, ponieważ nie jestem zwolennikiem oceniania gier w skali procentowej, jaki i liczbowej.
Grałem na: PC

Komentarze (5)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper