Unboxing #1 - Bioshock Infinite & Resistance 2

Ostatnio mnie tchnęło przeglądając blogi Dexxa, że może czasem warto pokazać jakąś ciekawszą zawartość edycji kolekcjonerskich które są trudniej dostępne i w ten oto sposób zapraszam do obejrzenia pierwszego z odcinków - uwaga mało tekstu i dużo zdjęć ;)
Jakoś w ostatnim czasie kupiłem garść gier na różne platformy. Przede wszystkim szukam starszych wydań kolekcjonerskich które w swoim czasie były poza moim zasięgiem z jakiegoś powodu. I na tych dwóch wydaniach chciałbym się skupić w dzisiejszym odcinku :)
Tak się prezentują kandydaci przed rozszarpaniem:
Zacznijmy od kultowego Resistance 2 na PS3 - jest to wydanie przeznaczone na rynek amerykański.
Po tylu latach absolutnie urzekła mnie ulotka reklamująca PSP.
Artbooki pewnie każdy widział więc skupmy się na samej figurce:
Ciekawostka, jest to pierwsza figurka w jakiej spotkałem się z kołnierzem ortopedycznym ;)
A tu miły dodatek w instrukcji obsługi:
I jeszcze film na dzisiaj do obejrzenia, czyli making of!
Pan brzydal w pełnej okazałości (zagadka kto pamięta jak się ten stwór nazywa?):
I żeby mu smutno nie było to zamieszkał razem z ekipą z edycji kolekcjonerskiej Resistance 3 :)
I naszym kolejnym kandydatem jest Bioshock Infinite w wersji Ultimate Songbird Edition.
Tak się prezentuje pudło przed rozszabrowaniem, w sumie trochę szkoda rozpakowywać ;)
Czas zaglądnąć do środka:
Po wydobyciu wszystkich skarbów okazuje się że jest tego całkiem sporo, a duże pudełko skrywa dwa malutkie z figurką i breloczkiem, zaś sam Songbird jest zapakowany w eleganckie pudło z okienkiem.
Zawartość mikropudełek prezentuje się tak:
Po odpakowaniu płyty odkryłem że okładka jest podwójna i ta która jest na drugiej stronie jest zdecydowanie lepsza od oryginalne, zatem ta zostaje!
Skoro już małe drobiazgi zostały obejrzane czas na gwźdź programu, Songbird w wersji skompresowanej:
Rozbrajanie drucików zabezpieczających i rozdzielanie dwóch zgrzanych ze sobą części pudełka:
I tak wygląda całość po zmontowaniu:
A tu jako bonus mały gościnny występ Big Daddyego z ukruszonym czubeczkiem wiertełka (ale i tak jest dzielny!) :(
I to tyle, mam nadzieję że Was nie zanudziłem :)