Quo vadis MGS?

BLOG
618V
Makun | 25.09.2013, 23:00
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Przed samym TGSem Kojima ubolewał nad trudnością przedstawienia grywalnego kodu MGSV z powodu zbyt "mądrej" sztucznej inteligencji włożonej do gry i wynikających z tego powodu problemów z nieprzewidywalnością przeciwników. Obejrzałem te materiały i jestem zmartwiony. Zarówno sztuczną inteligencją jak i nowościami w mechanice gry.

A więc

Oleję głębsze wprowadzenia (wszyscy wiemy co to MGS i kto to Kojima) i przejdę do meritum.

Wiem dokąd to zmierza. Wiem w jakim kierunku idą twórcy. Chcą zrobić grę w którą się będzie grało miło, przyjemnie i płynnie, po "zachodniemu". Przykładów w nowym gameplayu jest niestety pełno.

Po pierwsze, Snake w MGSV będzie widział przeciwników przez ściany (namioty, pojazdy etc). Totalne zaskoczenie. Jak to? Będę ich po prostu widział? Sylwetki? Podświetlone? Na to wygląda, chyba że twórcy udostępnią możliwość wyłączenia tego nowego "radaru". A co mi to przeszkadza? A przeszkadza, dlatego że niepewność buduje klimat. Kiedy nie wiesz czy grając w nocnej scenerii, dobrze mierzysz z Mk22 (usypiacz) w palnik strażnika, to się buduje napięcie. I to jest zajebiste. W MGSV po prostu ten łeb zobaczysz, nawet z kilkudziesięciu metrów. W nocy. Niepewność znika.

Po drugie, samoregenerujący się pasek energii! Można by rzec: fuuuuuuuuuu! Whhhy? Jedna z rzeczy których nie lubię we współczesnych fps'ach, również rujnująca napięcie i obniżająca wymagania wobec grającego. Po co się starać skoro błędy same się wybaczają? Wystarczy przykucnąć za winklem i po sprawie. Rany same się zabliźnią. System leczenia w MGS3 choć nie był doskonały, dawał frajdę, wiązał w jakiś sposób z postacią i wzbogacał mechanikę gry (survival goddamnit!). Natomiast samoleczenie wszystko spłyca i banalizuje. No i upłynnia rozgrywkę, czego Kojima Productions bardzo pragną ale ja akurat nie oczekuję po MGSach płynnej rozgrywki. Oczekuję wyzwania, długich pauz, czajenia się i kombinowania.

Po trzecie, widać odległość jaka dzieli Snake'a od strażnika i kluczowych miejsc w misji (wskaźnik w metrach nad głową przeciwnika). Niby drobnostka ale znacząca bo o ile obrys ciał wrogów pojawia się od czasu do czasu (cholera wie czy my to aktywujemy przyciskiem czy działa jak chce), tak znacznik odległości widoczny jest zawsze. Tak więc zawsze widzimy przeciwników. Bu!

Po czwarte, uproszczona mechanika (z Peace Walkera). Rzucanie kilkoma przeciwnikami pod rząd miało rację bytu w grze na konsolce przenośnej bo tam uproszczenia nie rażą. Przycisków mniej, jedna gałka itp. I to było ok, nikt się nie pytał jak to robi Big Boss że 6 chłopa kładzie na glebę, jeden po drugim, i żaden z nich się po takiej akcji nie podnosi. Kwestia umowności kieszonkowej wersji. Ale w dużej wersji? Serio? BB jest naprawdę takim kozakiem że nikt z przeciwników się po jego rzucie nie podniesie? Ja tego nie łykam, tak samo jak umowności w mechanice osłon. To nie może być tak że łepetyna czającego się Snake'a cała wystaje przed namiot, a strażnik sobie idzie, spogląda na tę łepetynę i nie reaguje. Nie może tak być bo chwilę potem, ta łepetyna wychodzi zza namiotu (z resztą ciała Snake'a) i rachuje strażnikowi kości ;)  Albo akcja z samego początku prezentacji, gdzie przykucnięty Wąż myśli że go nie widać i sobie jedzie na pace ciężarówki a mijający go patrol, choć widać jak na dłoni że go widzi (sensem, gdyby tylko chciał), nic nie robi. Albo sytuacja w której Snake, właśnie po Peace walkerowej akcji rozkładania kolejno przeciwników po parkiecie, wyciąga lornetkę, spotyka się ze wzrokiem strażnika z wierzy, i zamiast zesrać ze strachu, sięga po tranqualizer, bo jak się okazało strażnik jakimś cudem go nie dojrzał (ani dwóch kolegów, rozłożonych na parkiecie).

I po piąte (tego nie mogło zabraknąć), slow motion. Nie wiem jak to będzie działać, bo material video nic nie tłumaczy (choć pewnie Kojima coś o tym powiedział) ale w jednym momencie widać jak ruchy strażnika spowalniają i Snake z łatwością strzela mu w czerep.

No więc

Dla mnie to komplet nowości których nie chcę w mojej ulubionej serii. Nie twierdzę że wyjdzie im słaba gra. Ba, jestem pewien że będzie genialna, tylko czy to dalej będzie MGS? Czy to jeszcze będzie skradanka? Już po tym krótkim demku widać że BB z nowymi zabawkami czuje się w terenie bardzo pewnie. Nie musi się rozglądać bo przeciwników widzi bez względu na to czy stoją przed nim czy 50 metrów dalej, za budynkiem. Auto regeneracja życia zwalnia z odpowiedzialności więc będzie się grało śmielej, możliwe że bez pomyślunku. Na pewno MGSV będzie miał płynną mechanikę, tak jak chcą tego twórcy. Zachodnim graczom to się spodoba. Graczom już teraz wygodnym, lubiącym prowadzenie za rękę, wybaczanie błędów i efekciarstwo
(ahh ten wyskok jeepem na koniec prezentacji:P).

Tak więc

Na koniec podzielę się jeszcze jednym przemyśleniem. Hideo ostatnio powiedział że po Phantom Pain oddaje pieczę nad serią w ręcę Kojima Productions i ew. będzie tylko czasem coś tam doglądał. Dobrze wiemy jak to wyglądało wcześniej. Już takie deklaracje składał a potem przejmował ponownie dowodzenie nad następnymi częściami. To mnie nie martwi. Zastanawia mnie, ile jeszcze powstanie MGS'ów? Jak kocham tę serię, czy nie uważacie że powinna się już skończyć? Przecież miała po trójce. Przy czwórce Hideo chciał wszystko zapiąć, zamknąć, dlatego ją stworzył. A potem powstał Peace Walker i teraz MGSV. Wiem że to uniwersum jest ogromne, można tworzyć dziesiątki historii (choćby o The Boss i wspomnicie moje słowa, jeszcze się o niej dużo dowiemy), łączyć fakty, zdarzenia, myślę jednak że to co dostaliśmy do tej pory spokojnie już wystarcza. Obawiam się jednak że cykl wydawniczy tak szybko się nie zamknie. Kojima Productions to ogromny sztab ludzi którzy muszą przecież na siebie zarabiać, dodatkowo MGS to Marka. Co oni będą robili jeśli nie kolejne MGS'y? Wybaczcie mój tupet w stosunku do nich ale czy tak właśnie nie jest? Kojima chciał już przecież robić inne gry i jakoś mu nie wyszło. Myślę że MGS'y będą wychodziły jeszcze wiele lat, a patrząc w jaką stronę zmierzają, dla mnie to nie jest powód do radości.

Propozycja? Moim zdaniem po wydaniu MGSV, powinni skupić się na stworzeniu ogromnego tytułu w uniwersum ale stricte online. Może nawet z modelem f2p i jakimiś opłatami na wzór DOTY 2 czy Team fortress (kupno strojów dla bohaterów, nie wpływające na samą mechanikę) albo z abonamentem. WoW i inne tego typu gry pokazały że można. Kojima Productions miały by z czego życ a seria mogła spokojnie zająć miejsce na tronie jednej z najlepszych w historii gier, bez lęku o przyszłość.

Awe!

 

Oceń bloga:
2

Komentarze (13)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper