Fallout - część 1

BLOG
235V
user-2100532 main blog image
Ja_i_żona_to_Brajan | 06.01, 21:44
Poniżej znajduje się treść dodana przez czytelnika PPE.pl w formie bloga.

Vault 13 - czyli trzynasta krypta w postaci mojego bloga nr 13 - no o czym innym miałbym napisać jak nie o Falloucie...

Słabo mi wychodzi wstrzeliwanie się w rocznice, więc publikacja z poślizgiem względem premiery wrześniowego numeru CD Action w którym pojawił się Fallout. 
Jednak trochę czasu zajęło zanim ogarnąłem się z moim pierwszym w życiu PC z Celeronem 300 na pokładzie (Personal Computer Commodore C64 to jednak nie to, co powszechnie określa się mianem PeCeta ;) ) zatem można założyć, że zimą 26 lat temu (ćwierć wieku jak z bicza i to z przechodem...) poznałem już równie dobrze toksyczne pustkowia.

Niewiele brakowało żebyśmy się byli rozminęli, gdyż trafiłem do kiosku w ostatnim dniu - gdy pani szykowała już zwroty z numerem z Bravehart na okładce a Die Hard na płycie. 
Po latach wcale nie żałuję, że zdecydowałem się na numer solidnie dający świeżą jeszcze farbą (po wydatkach na sprzęt - kasa przewidziana była tylko na jeden numer), a przygody Jhona McClane mnie ominęły.

Swoją drogą Bruce Willis chyba nie miał szczęścia do gier (a już na pewno u mnie). Szklana pułapka swoim widokiem i gameplayem nie skusiła mnie do tej pory, podobnie zresztą przygody jak żywej Leeloo i podróby Corbena. Ba, nawet okazyjną Amigę z oryginalnym Hudson Hawkiem w pudełku ktoś mi zwinął sprzed nosa...

W ramach poznawania nowej platformy i nośnika - szybko okazało się że jedyna prawilna opcja to zainstalować całość na dysku o zawrotnej pojemności 2.6 GB. Jak niektórzy pamiętają doskonale, inni wcale, a ja się dopiero uczyłem - FAT16 miał swoje ograniczenia (powstałe w czasach gdy dyski liczone w GB były jeszcze melodią przyszłości), więc komputer miał "fabrycznie" (przez chłopaka w sklepie) ustawioną na maksa pierwszą partycję - a pozostałe 600MB drugiej starczyło potem też na drugą część (w tym wypadku doczytywanie danych z płyty bolało jeszcze bardziej), ale wymiennie z innymi rzeczami.

No i zaczęło się poznawanie pustkowi...

...od największego możliwego BŁĘDU!

Na płytach z czasopisma było parę bajerów - w tym spaczowany (pisownia celowa) save dający godmode ze statystykami na maksa...

...zatem przyzwyczajony trainerami z poprzedniej platformy załadowałem i jego...

A to nie tak powinno się poznawać ten świat - system jest zaprojektowany z ograniczeniami celowo. Twórcom tej i następnej części naprawdę chciało się pisać skrypty zmieniające odrobinę świat i nasze przygody w zależności od tego jaką postacią kierujemy.
To nie czasy współczesne jego cesarskiej mości Exela stwierdzającego, że takie głupoty są za drogie a gracze i tak nie wybierają rozgałęziających się opcji.

Bo tak żeście nas kurde tresowali latami! 

Już w Baldurze okazywało się, że próba gry bohaterem o złym charakterze to niesamowite wyzwanie, bo cokolwiek nie zrobimy fabularnego to reputacja rośnie - i spróbuj tu mieć spójną drużynę kolegów o podobnych poglądach...
Dobrze że chociaż była Viconia, bo jedyne co sensownie pozwalało utrzymać reputację w ryzach to bezmyślne rzezie cywili - i tu wyłaził kolejny bezsens mechaniki. Gdy reputacja spadała za nisko wchodząc na każdą mapę witał nas odział strażników prawa.
Ja się pytam gdzie oni byli od początku całej afery na wybrzeżu? Gdyby równie sprawnie działali przez cały czas to Sarevok se by mógł... pokiwać... tego... PYTAM SIĘ!

Dobra Baldur to temat na inną okazję - ale przy nim już siedziałem godzinami losując parametry postaci (licząc wszystkie sesje gry oczywiście) - żeby wypadły jak mi tabelki w instrukcji pokazywały najlepiej dla postaci.

Fallout tu jest lepszy - mamy przygotowane trzy naprawdę charakterystyczne postacie z odpowiednio dobranymi statsami i możliwość zrobienia coś pod siebie.
To że są ograniczenia zmusza żeby wybrać mądrze. 

Podobno dopiero trzeci dom w życiu człowiek buduje jak należy - ile razy trzeba składać postać gry jeszcze chyba do katalogu porzekadeł nie trafiło.

Ale tu to ogromna zaleta, gdy  decydując się na konkretną "klasę" ( i to nie taką którą się wybiera z listy, ale w tym systemie określa się dobierając reprezentujące je statsy) decydujemy jak świat będzie na nas reagował.

Właśnie to zepsułem sobie już na samym początku - co to za frajda jak od razu wszystkie opcje dialogowe są dostępne? 
* tu jedna mała gwiazdka - nie wszystkie, ale o "ścieżce debila" to może więcej przy okazji drugiego Fallouta

Tak w ogóle w serii (a liczę ograne przeze mnie 1, 2, 3 - "Ticktacs" to "zupełnie inna sprawa na zupełnie inną opowieść" - że tak sobie pozwolę sparafrazować Maz Kanatę ze Star Wars :P ) to początki są najlepsze - właśnie gdy postać jest słaba, dopiero co wyłażąca na świat i musi podejmować pierwsze naprawdę poważne decyzje.

No bo zobaczmy tu - jaskinia w której na dzień dobry 20 szczurów wielkości kota (te wielkości świniaka i niedźwiedzia jeszcze przed nami) - a w kieszeni tylko nóż, spluwa i parę naboi, ewentualnie w zależności od naszych wyborów coś z "drogerii" (tak "prochy" po angielsku mi się jeszcze niezdrowiej kojarzą :) ).

Możemy się spróbować prześlizgnąć - ale nie ma co tracić szwendającego się doświadczenia - toż ubicie wszystkich da nam  500XP, razem z drugą taką porcją za zobaczenie światła w wyjściu z jaskini to już pierwszy AWANS! (i kolejne decyzje :) )

Dobra - będzie quiz - kto wychodząc z krypty zwrócił uwagę na naszego nieszczęsnego poprzednika (i sprawdził jak nas może wspomóc)? 
Ba - kto spróbował użyć terminala przy wejściu, by zapewne jak poprzednik zostać poczęstowany "problemami technicznymi" uniemożliwiającymi powrót?

Oczywiście to pytanie do tych którzy nie czytali instrukcji (gdzie ładnie samouczek to sugerował) - a to kolejny potencjalny BŁĄD!

W tym przypadku instrukcja genialnie wprowadza w klimat świata przedstawionego.

I to w sposób dzięki któremu fanom Incepcji zrobi się ciepło na serduszku - a ja tu śmiało zaspojluję.

Tu jest sprawa jasno postawiona - instrukcja to jedyny "realny" przedmiot świata przedstawionego - a gra to jedynie symulacja opuszczania krypty stworzona przez Vault-Tek, będąca elementem szkolenia przygotowującym mieszkańców na to, co może ich potencjalnie czekać za wrotami w nowych realiach świata.

Dobra - wpis robi się przydługi, zatem na teraz zastopuję, by następnym razem wreszcie zrobić krok na pustkowia. 

 

Dziękuję i do następnego przeczytania!

 

Oceń bloga:
12

Na początek pytanie które odsłony cyklu poznałeś?

Nigdy nie grałem w żadnego
23%
Grałem w stare 2D
23%
Grałem w nowe 3D
23%
Ograłem wszystko co wyszło
23%
Wolę serial :)
23%
Pokaż wyniki Głosów: 23

Komentarze (13)

SORTUJ OD: Najnowszych / Najstarszych / Popularnych

cropper