Kontynuacja historii z tego bloga dodanego późną nocą.
Przestajesz próbować myśleć pozytywnie i postanawiasz działać.
PRZEDMOWA
Przed przeczytaniem wpisu poniżej zalecam zapoznać się z wpisami (jest to opcjonalne):
Urodziłeś się już jakiś czas temu. Masz ciekawe hobby, gry to Twoja pasja, więc czytasz opowieści innych graczy na tej stronie. Czasem są ciekawe, czasem śmieszne, czasem mniej ciekawe i w końcu natrafiasz na ten wpis, który wpędza Cię w zadumę, ale to zaduma dość osobliwa, bo znasz to uczucie, Twoi znajomi też tak mają, ale nie wiesz czy to zwykła zaduma czy już jakiś początek depresji. Pamiętasz, że kiedyś słyszałeś, że dobrym lekiem na taki stan jest po prostu ">spacer. Byle gdzie, do sklepu, na miasto, gdziekolwiek. Nie ma znaczenia czy będzie miało to jakiś cel czy nie. Po prostu wyjdź i przestań się zamartwiać. Nie masz nic do stracenia, więc postanawiasz wyjść z domu.
Jest sobota, godzina 10:00 rano. Okazuje się, że możesz połączyć przyjemne z pożytecznym, bo Twoja mama akurat pracuje w weekend i prosi Cię, abyś podwiózł ją do pracy. Jako, że dziś za parę godzin odbędzie się wielkie wydarzenie kulturalne obejmujące całe miasto, a ona jest współorganizatorem, pomagasz jej bez wahania. Zatem podwozisz ją, parkując dość daleko, bo połowa miasta jest zakorkowana, a z miejscami parkingowymi jest dziś ciężko i odprowadzasz do pracy pomagając nieść torbę. Dowiadujesz się na miejscu paru kulturalnych ciekawostek. Wracając wstępujesz na mrożoną kawę, co by wychillować w taki upał. Kelnerka jest miła, ale stwierdzasz, że piłeś lepsze i więcej tam nie wracasz. Dotychczas nic nadzwyczajnego. Wychodząc Twoją uwagę przykuwa jednak coś dziwnego - na deptaku stoi jakaś półmetrowa skrzyneczka z zagadką. Zagadka jest dość prosta, bo to po prostu szyfr, w którym znaki odpowiadają literom i po rozszyfrowaniu masz liczby wypisane słownie. Na górze skrzyneczki znajduje się klawiatura do wpisywania. Nieco zażenowany, bo przecież nie taki zagadki widziałeś w grach, zaczynasz wpisywać kod i słyszysz pikające klawisze. Wpisałeś dwie cyfry z czterech i się zatrzymałeś. Skonsternowany myślisz, że może osoba, którą właśnie odwiozłeś ma coś w tym wspólnego, wszak słyszałeś o czymś takim jak Gra Miejsca. W miejscach publicznych są porozmieszczane zagadki, które przypadkowi ludzie mogą rozwiązać. Zapewne to coś w tym stylu. Ale czy to nie za wcześnie? Wokół Ciebie cisza, a Ty myślisz, że może lepiej tego nie ruszać, bo jeszcze coś zepsujesz, a wspomniane wyżej wydarzenia zaczną się dopiero za kilka godzin. Myślisz sobie, że przecież inni ludzie mogli się pomylić i wstawić tą zagadkę tu za wcześnie, a Ty myślisz, że jesteś inteligentniejszy od innych (tak jak było napisane w tamtym wpisie) i stwierdzasz, że nie chcesz tego psuć. Rozglądasz się i widzisz jakaś parę stojącą obok obserwującą co robisz. Więc rezygnujesz i idziesz stamtąd, ale nie daje Ci to spokoju, siadasz na ławce nieopodal i piszesz do niej esemesa z upewnieniem się czy na pewno można to teraz ruszyć. Dowiadujesz się, że spokojnie, że tak i żebyś najlepiej wysłał tego zdjęcie, bo jest ciekawa co tam jest. Wracasz więc zaciekawiony do tamtego miejsca i widzisz tamtą parę, która jeszcze rozszyfrowuje tą zagadkę. Przewracasz oczami słysząc ich mylne odpowiedzi. Być może samotnie człowiek bardziej może się skoncentrować? Myślisz przez chwile czy by im nie pomóc, ale nie - oni są zakochani i przeżywają swoją przygodę, a Ty masz swoją. Na pewno będą mieli przyjemne wspomnienia. Nie psujesz tego i nic im nie sugerujesz. Sam zresztą też chcesz jak najwięcej wyciągnąć z tej zagadki. Po chwili widzisz, że otwierają skrzyneczkę po wpisaniu kodu, wyciągają coś, a dziewczyna pokazuje coś na ławkę stojącą po drugiej stronie deptaku. Obydwoje się cieszą. Po chwili chowają to, co wyciągnęli spowrotem i idą w kierunku pokazywanym wcześniesz przez nią. Podchodzisz do skrzyneczki, wpisujesz kod, bo przecież pamiętałeś go za pierwszym razem. Otwierasz i widzisz karteczkę na której jest napisane:
Rozejrzyj się za osobą siedzącej na ławce z książką, podejdź do niej i spytaj o godzinę.
Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jaka przygoda Cię zaraz czeka. Faktycznie, na ławce siedzi jakaś osoba, a na przeciwko niej tamta para nieśmiało stoi, jakby nie wiedziała czy ma podchodzić czy nie. Patrzysz na nich, wskazując pytająco na osobę. Kiwają głowami. Podchodzisz zatem i pytasz bez kultury, bo przecież nie ma znaczenia to jak o to zapytasz:
- Która godzina?
Zapatrzony w książkę młody człowiek podnosi powoli oczy znad książki, zamyka ją, patrzy na zegarek i mówi:
- Przepraszam, muszę już iść, przepraszam.
I ucieka. Myślisz sobie to tyle? Koniec? Ale po chwili widzisz, że na ławce zostawił gazetę. Bierzesz ją i nie jesteś pewien czy to jego, chcesz za nim krzyknąć, ale już go nie ma... Otwierasz ją, w międzyczasie podchodzi tamta para, która jest tak samo skonsternowana albo i bardziej. W gazecie jest napisane czarnym markerem:
Zostaw tą gazetę na ławce, weź tą mapkę i podążaj za zagadkami
I faktycznie, w środku jest mapka na której są zaznaczone 4 miejsca - trzy z nich to drzewa, na których wiszą w ramkach zagadki, na które odpowiedziami są cyfry do kodu, który masz wpisać w czwartym punkcie. Tak wynika z tej karteczki z mapką. Chłopak pyta dziewczyny:
- Czy my mamy na to czas?
Ona z entuzjazmem odpowiada, że tak! Jest jedna mapka, a Was jest troje (można powiedzieć, że to 2 teamy w tej realistycznej grze MMO), ale proszą o to, żeby udostępnić im mapkę, żeby zrobili zdjęcie smartfonem, więc się zgadzasz, wszak oni też Ci przed chwilą troszkę pomogli. Po chwili wasze drogi się rozchodzą, ale skądś wiesz, że rozwiążesz to szybciej niż oni. W Twojej głowie rozbrzmiewa pytanie tamtego chłopaka, na które odpowiadasz tak samo jak tamta dziewczyna, bo przecież i tak dziś nie pracujesz i nie masz jakichś poważniejszych planów. Zatem wyruszasz w podróż, widzisz na mapce teatr, niedaleko którego masz znak X, z drzewem. Kiedy tam dochodzisz, już z daleka dostrzegasz ramkę wiszącą na drzewie. Podchodzisz bliżej i widzisz napis:
Drugą liczbą jest ilość balkonów na froncie teatru
Obchodzisz teatr z dwóch stron i widzisz, że z jednej strony ma trzy balkony i tyle samo z drugiej. Zadajesz sobie pytanie czy front to jedna z tych stron czy może obie? W każdym razie tą cyfrą będzie 3 albo 6. OK, masz to. Idziesz dalej, żeby znaleźć drugie drzewo, ale gdy dochodzisz do tego punktu obszukujesz wszystkie 10 drzew w pobliżu i nie widzisz żadnej ramki, ani mniejszej, ani większej. Myślisz sobie: "OK - nie mam całego dnia, idę dalej i najwyżej będę zgadywał trzecią cyfrę. Będę miał 3 (albo 6), drugą cyfrę" - bo zakładasz, że odpowiedź na drugą zagadkę będzie już oczywista - " i trzecią będę zgadywał." To da Ci 20 kombinacji. Kaszka z mleczkiem. Dochodzisz do tego trzeciego miejsca, a tam... zagadką jest sudoku, w którym, w jednym polu jest tajemniczy znaczek zamiast liczby. Znaczek ten odpowiada temu z karteczki z mapką. Z tyłu owej karteczki są zaznaczone 3 pola z narysowaną kłódeczka, a obok tych pól są 3 znaki. Jeśli teraz podstawić pod jeden z tych znaków z zagadki liczbę to mamy liczbę do pierwszej pozycji kodu. OK, więc masz już dwie liczby. Przyznajesz sam przed sobą, że bardzo Ci się podoba ta zabawa, znów do niej piszesz i mówisz, że czujesz się jak Indiana Jones, ale tak naprawdę wiesz, że jesteś Nathanem Drakiem i czas spędzony przy grach, a konkretniej przy zagadkach w grach właśnie w takich sytuacjach procentuje. Dla pewności wracasz jeszcze raz w poprzednie miejsce i nadal nie dostrzegasz tego drzewa. Wzruszasz ramionami, że coś jest nie tak i idziesz do finalnego punktu. Okazuje się, że to dokładny adres. Blok z numerem mieszkania. Wchodzisz do środka, okazuje się, że ta kamienica nie jest zamknięta, idziesz trzy piętra w górę po schodach i nagle widzisz otwarte drzwi, zastanawiając się czy czeka tam komisja, która Ci osobiście pogratuluje, striptizerka wyskakująca z tortu czy może po prostu jakaś grupka dresów gotowa sprać Cię na kwaśne jabłko. Z każdym stopniem stres się zwiększa, a Ty czujesz, że żyjesz. Wchodzisz do środka, a tam w przedpokoju stoi skrzyneczka zamknięta na kłódkę. 3 cyfry, dokładnie tak jak było ustalone. Podchodzisz i zaczynasz Deus Exa. Masz dwie cyfry, jednej jesteś pewien, drugiej jesteś prawie pewien i trzeciej nie masz. Zaczynasz i za dziewiątym podejściem działa. Skrzyneczka się otwiera. Front teatru ma jednak 3 balkony. Otwierasz, a w środku gratulacje i zniżka na Escape Room (czyli rozszerzoną wersję właśnie rozwiązanej zagadki). Po chwili przychodzi jeden z twórców zagadki i osobiście Ci gratuluje, przy okazji pytając o wrażenia. Mówisz, że na mapce jest jakiś błąd, bo nie było 2 drzewa, ale miałeś 2 cyfry, więc się udało. Słyszysz w odpowiedzi, że:
- Tam było trochę oszustwo, bo po stworzeniu tej zagadki służby miejskie ścięły drzewo i zagadka została zawieszona na słupie.
Aha. Na słupie. No dobra. Upewniasz się też, że ten koleś z ławki był podstawionym aktorem, bo interesujesz się takimi historiami, nie słyszysz jednoznacznej odpowiedzi, tylko widzisz tajemniczy uśmiech rozmówcy. Zaraża Cię tym uśmiechem i wychodzisz stamtąd dziwnie szczęśliwy. Przecież rano byłeś taki skonsternowany i widziałeś, że ktoś dzielący Twoją pasję zastanawiał się nad sensem życia. Mimo to, jesteś uśmiechnięty i wychodzisz zadowolony. Po drodze mijasz ten drugi punkt i faktycznie - na słupie wisi zagadka: labirynt, po którym chodząc zbierasz cyfry wykonując na nich działania i faktycznie - cyfra się zgadza z tym co już wpisałeś. Uśmiech na Twojej twarzy się powiększa.
Przypominasz sobie kiedy w liceum pewna bardziej doświadczona od Ciebie osoba powiedziała, że życie nie ma głębszego sensu i że tak człowiek najbardziej cieszy się tymi najmniejszymi rzeczami. Takimi jak ta. Myślałeś, że już widziałeś wszystko ze swoim bagażem doświadczeń, ale nie spodziewałeś się, że coś tak małego, coś tak głupiutkiego może Cię tak pozytywnie zaskoczyć. I wiedz, że życie może Cię tak pozytywnie zaskakiwać w najmniej spodziewanych momentach. Wracając do auta (a masz daleko, bo nie miałeś w planach tej przygody i dwukrotnie wydłużyłeś sobie dystans do parkingu) myślisz o tym czy tego nie opisać i nie udostępnić dzieląc się tym z innymi graczami. Zastanawiasz się czy po tym dość pesymistycznym wpisie, który dziś przeczytali coś takiego może im się spodobać? Czy zrozumieją? Czy opisać to w pierwszej osobie czy napisać tak samo jak poprzednik? Generalnie, nie musisz tego robić tak jak i nie musiałeś podchodzić do człowieka na ławce. Ale podszedłeś. Więc po powrocie do domu siadasz do pisania i spisujesz tą ciekawą historię. Dziwne uczucie, bo przy okazji czujesz, że Twój brzuch jest lżejszy, niż wcześniej. Dziękując poniekąd twórcom tego wydarzenia za tak mile spędzony czas. Za taką małą, acz piękną rzecz. Grasz wyszedł z domu. I poszedł grać w co innego.
KONIEC